Polska szkoła – rekonesans

„Szkoła. Miesięcznik uczniowski” nr 1 z roku 1989 (wydawnictwo Niezależnej Unii Młodzieży Szkolnej)

=====================================================================

Czy wiesz, ile tysięcy ton przenosisz na swoich plecach przez cały okres nauki w szkole? Na pewno dużo. W tej chwili nikt nie jest w stanie tego obliczyć, w każdym razie bardzo, bardzo wiele. Współczesny uczeń polskiej szkoły przypomina egipskiego niewolnika budującego piramidę. Z tą tylko różnicą, że grobowce faraonów stoją do dzisiaj, a nauka wydobyta z dosłownym wysiłkiem fizycznym szybko ulatnia się w przestworza, pozostawiając świadomość ciężkich lat wkuwania.

Przeładowane programy, a co za tym idzie, kalejdoskopy podręczników przemierzają na uczniowskich plecach drogę z domu do szkoły i z powrotem przez 10 m-cy w roku. Do tego dochodzą zeszyty, oczywiście jak najgrubsze, bo przecież trzeba gdzieś te książki przepisywać oraz wszelkiego rodzaju pomoce naukowe, od patyczków począwszy – na zestawach mechanicznych skończywszy. Z polskich uczniów ktoś na siłę chce zrobić wielbłądy.

A gdyby tak zlikwidować lub połączyć jakieś przedmioty, pozbyć się treści już zdezaktualizowanych albo stać się państwem cywilizowanym i zapewnić uczniom to wszystko na miejscu w szkole? Ta propozycja od razu spotka się z kontrą ze strony aparatu różnego szczebla – że nie ma pieniędzy, bazy, papieru, kadry, że jeszcze nie czas.

No cóż, żyjemy w kraju, który jako pierwszy w Europie posiadł konstytucję, a jednak jest to kraj, przy którym przysłowiowy Ciemnogród staje się oazą kultury i postępu.

W tej chwili nie pozostaje nic innego, jak pomóc aparatowi szerokim poparciem i „wspaniałymi” postulatami. Proponujemy więc:
– wprowadzić przysposobienie do prac ciężkich, np. w kamieniołomach, aby nie stracić tak świetnie wyszkolonej kadry, jaką są uczniowie.
– pozaklejać wszystkim uczniom usta, żeby nie zadawali głupich pytań, tylko słuchali poleceń i wykonywali je do końca bez względu na kres możliwości.
– wprowadzić kary cielesne za niesubordynację i krzywe spojrzenia.
– wcielać młodzież do armii i wysyłać na front, obojętnie w które miejsce globu.
– a tak w ogóle, to zlikwidować coś takiego, jak szkoła, bo przeszkadza i zabiera z trudem pożyczone pieniądze, które można by wydać np. na produkcję alkoholu, broni, druk dzieł Lenina.

Mariusz Sieraczkiewicz

P.S. Nie każmy im czekać, sami dokonajmy aktu likwidacji.

Reklamy


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s