Jak to jest na lekcjach i poza nimi???

Autor poniższego tekstu – uczeń profilu matematyczno-fizycznego XI L.O. im. M. Reya w Warszawie, jest anonimowy. Tekst z roku 1992:

Jak to jest na lekcjach i poza nimi???

Jeśłi będzie to czytał potencjalny kandydat na ucznia w tej szkole (im.Mikołaja Reja), to radzę ci się dobrze zastanowić kandydacie zanim rzeczywiście zdecydujesz się chodzić akurat tutaj. Jest to szkoła o bóg wie jakich ambicjach. Jeśłi nie lubisz spać, jeździć na wczasy, wychodzić na dwór ani odpoczywać, lubisz za to się uczyć, uczyć na okrągło, to jest to wymarzona szkoła dla ciebie. Jeżeli jesteś ponad to kiepski z W-eF-u i nie umiesz o niczym innym rozmawiać tylko o szkole i pracy domowej to znajdziesz tutaj samych przyjaciół. Nauczycieli mamy wspaniałych, każdy jest wybitnym specjalistą w swojej dziedzinie (przedmiocie którego uczy), wciskaniu ci do głowy informacji i wyciąganiu ich potem przy tablicy. Lekcje są przeważnie nudne np. na informatyce zwykle siedzimy i piszemy trzy godziny jakiś tekst którego i tak nikt nie sprawdza. Najmocniejszą stroną tej szkoły są przerwy. Na korytarzach gra muzyka, na jednym nawet leci MTV. Podczas przerwy można także wejść, pograć, popisać lub się pobawić na komputerach. Każdy ma tu swoje wejście do sieci i na swoje hasło może sobie coś zapisać.

Jeśli jesteś głodny możesz sobie coś nabyć w barko-sklepiku w którym straszliwie zdzierają z uczniów. Rzut beretem stąd jest bardzo odjazdowy sklepik spożywczy z bułami i piciem w którym jest mniej więcej dwa razy taniej. Na koniec semestru tacy fajni biurokraci wyrysują ci krzywą wszystkich możliwych danych, wyliczą ci wszystkie możliwe średnie i wszystkie lokaty z różnego kąta nachylenia padania światła patrząc. Ubrany musisz być elegancko i schludnie, a twarzą się nie wyróżniać z tłumów. Jeśli ktoś cię zapamięta toś przepadł, od tej pory stopnie będziesz dostawał za twarz, a nie za to co umiesz. Bywają czasem wycieczki, niektóre nawet podczas lekcji, ale przeważnie w soboty i niedziele. Musisz też czasami wybrać się z klasą do teatru lub opery. Jak byś tego nie miał dość to możesz jeszcze chodzić (odpłatnie) na SKS lub tym podobne głupotki. Starsi koledzy są niezbyt przyjemnie nastawieni do młodszych nowoprzybyłych, ale my też dla was tacy będziemy (jeśli dociągniemy, bo „kandydaci ze społecznej już czekają”1). Dobrze mieć swoich znajomych w starszych klasach bo zawsze jakieś wypracowania, czy recenzje można kopsnąć. Otrzęsin też nie należy się bać bo są nędzne i nudne, mam nadzieję że za rok z moim udziałem będą lepsze i nowi wyjdą ledwo żywi. Prawdziwą atrakcją jest dzień rejaka2 i to nie tylko dlatego ze urywają się lekcje ale jest (była) to super zabawa. Niektórzy chodzili i się bawili, niektórzy grali w szachy, a niektórzy zaglądali na dno butelek z pepsi-colą. Jak nie nosisz podręcznika to nie licz na mierną. Rej jest niby państwowy ale czekają cię duże wydatki na przykład na informatyce co tydzień pan profesor życzy sobie nową książkę, musisz posiadać dyskietki. Podręcznik do angielskiego kosztuje około stówy, do francuskiego coś około dwóch, oprócz tego kupę różnych zbiorków zadań. Ogólnie jeśli jesteś choc trochę podobny do mnie to BROŃ CIĘ PANIE BOŻE I TRZYMAJ SIĘ JAK NAJDALEJ OD TEJ SZKOŁY. Wiem że niektórzy nie zaczną mnie bardziej lubić po przeczytaniu moich wypocin ale trudno.

1 Charakterystyczna „pogróżka” ówczesnego dyrektora, która oznacza, że na miejsce złych uczniów czekają już całe stada uczniów ze szkół niepublicznych, więc lepiej się dobrze uczyć i grzać swoje miejsce – przyp. JB.

2 Tj. 6 grudnia, św.Mikołaja – przyp JB.

Reklamy

ogłoszenie

Kró-li-czek”. Pismo ukazywało się w czerwcu 1991 roku w XI LO im Reya w Warszawie

Poniższe fragmenty pochodzą z nr2/92.

OGŁOSZENIE

Cztery lata w szkole zamienię na rok w areszcie (s.2)

KUBA!!!

Baaardzo Cię lubimy. Nie obrażaj, nie wściekaj i nie gniewaj się na nas. Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia, a czasami także umowy. Życzymy Ci ładnej sekretarki, sprawnej kserokopiarki oraz udanych wakacji!

-my i króliczek(s.3)

Z OSTATNIEJ CHWILI

Już niedługo nauczyciele również odetchną z ulgą. Od 22.VI. będziemy mogli patrzeć sobie w oczy i czasem nawet się uśmiechać. (s.3)

Z SZATNI

Szatnia jest obecnie jednym z najpopularniejszych miejsc w szkole. Stanowi ona teren ciekawego eksperymentu socjologicznego o podłożu artystyczno-maniakalnym. Króliczki doświadczalne całymi stadami zalegają ściany i podłogę. Nad całością góruje szczęśliwy acz bliżej nieuzasadniony śmiech szalonego woźnego. Wyniki tego naukowego eksperymentu postaramy się przedstawić w kolejnym numerze „Króliczka”.(s.4)

KOMISY”

Od dwóch dni na korytarzach naszej szkoły dostrzec można niewielkie grupki zestresowanych uczniów. W poniedziałek był komisyjny z łaciny,którego nie zdał nikt z około ośmiu próbujących. We wtorek kolejne dramaty – egzamin z matematyki. Część pisemną zaliczyły cztery osoby,części ustnej – nikt. Z pewnych nie sprawdzonych /ale dość prawdopodobnych/ pogłosek wynika, że wyczyn ten nie udał się w naszej szkole żadnemu uczniowi od sześciu lat. W środę i w czwartek komisyjne z historii oraz języków. Miejmy nadzieję, że zakończą się z większym szczęściem. Wszystkim życzymy po pierwsze trochę mniej nerwów.(s.4)