Najgorszy belfer

Walet. Gazeta dla młodych.

Redakcja:

jedynymi nazwiskami (nie pseudonimem) które udało się ustalić jest Jarosław Gajewski i Daniel Walas-Olasiński

Reklamy

Wydarzenia – międzyszkolny serwis informacyjny

Czasopismo miało być kontynuacją periodyku o tej samej nazwie, wydawanego przez Międzyszkolny Komitet Solidarności w latach 1987-1991.

Nowe „Wydarzenia” wydawała grupka licealistów z różnych liceów warszawskich.

W skład redakcji wchodzili:
Jakub Brodacki 25 Społeczne Liceum Ogólnokształcące
Paweł Budziszewski 25 Społeczne Liceum Ogólnokształcące
Agnieszka Leszczyńska XI LO im. Mikołaja Reya
Piotr Żuławski XLI LO im. Joachima Lelewela
Przemysław Kozdój LX LO im. W. Górskiego
Joanna Dryk II LO im. Stefana Batorego
Dominik Ostrowski V LO im. ks. J. Poniatowskiego
Andrzej Sekuła XI LO im. Mikołaja Reya
Joanna Kochanowicz XI LO im. Mikołaja Reya

Ktoś nam powiedział, że ostatnie wydanie MKS-owych wydarzeń miało numer 44. Z tego powodu zaczęliśmy od numeru 45:

nr 45/1993

nr 46/1994

nr 47/1994

nr 48/1994

nr 49/1994

nr 50/1994

nr 51/1995


„Wydarzenia” nr 45/1993

Wydarzenia nr 45 z 1993 roku


V Szpital Psychiatryczny

 

„-Czym różni się V L.O. od szpitala psychiatrycznego?

-W szpitalu przynajmniej obsługa jest normalna…”

Stary dowcip uczniów V L.O.

Pewnego dnia Stanisław Orzeł, uczeń V L.O. usiadł kiedyś na podłodze korytarza szkolnego i położył przed sobą kartonowe pudełko z napisem:

„Jestem ofiarą systemu oświaty. Proszę o wsparcie”1.

Pieniądze oddał na cele dobroczynne.

Na jesieni 1993 roku do szkoły, do której uczęszczałem (25 SLO), przybyli dwaj nowi uczniowie – wygnańcy z V Liceum Ogólnokształcącego. Potem jeden z nich umieścił w „wydarzeniach” ogłoszenie następującej treści:

„Były uczeń 25 S.L.O. Adam Fijałkowski składa serdeczne podziękowania dyrekcji V L.O. im. Ks. J. Poniatowskiego, a szczególnie p.prof.E.Jędrzejewskiej za wyrzucenie go z w/w szkoły (za „brak talentu do matematyki”), gdyż dzięki temu mógł się spokojnie przygotować i bez problemu dostać na metematykę Uniwersytetu Warszawskiego.

Jednocześnie redakcja składa kondolencje uczniom V L.O., którzy nie dostali się na w/w wydział.”2

Czy rzeczywiście „Poniatówka” była tak strasznym miejscem?

Paweł Budziszewski – drugi wygnaniec – opisał w „wydarzeniach” ostatnią noc wakacji 1992 roku. Pod budynkiem szkoły spotkały się wtedy w ciemnościach cztery tajemnicze postacie, celem ataku których stała się tablica informacyjna V L.O. Owi „łotrzykowie” zamalowali ją sprejem na czerwono, pozostawiając orzełka i imię patrona oraz adres. Zmianie uległa natomiast nazwa instytucji: V LO zamieniło się w V Szpital Psychiatryczny. Następnie sfotografowali się na tle tablicy i przez nikogo nie niepokojeni, odeszli.

Na jakiś czas sprawa poszła w zapomnienie, tym bardziej, że dyrekcja skrzętnie zdjęła tablicę jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego.

Tymczasem 14 października 1992 roku w V L.O. pojawiła się nagle ulotka – rzekomo wydana przez XXV Komisariat Policji (na ul.Dzielnej), na której widniało zdjęcie sprawców (ich twarze ukryto w czarnych prostokątach.). A pod zdjęciem tekst następującej treści:

„W nocy z dnia 30 na 31 sierpnia b.r. banda młodocianych wyrostków dokonała beztialskiego napadu na dobro państwowe III Rzeczypospolitej – tablicę obwieszczeniowo-informacyjną, której treść zaczyna się od słów: „V Liceum Ogólnokształcące”. Na posterunku czuwał jednak dzielny funkcjonariusz ppł. Arkadiusz Krawężnik. Dzięki jego odwadze i poświęceniu policja jest w posiadaniu jedynego dowodu poszlakowego w tej sprawie. Oddawszy trzy błyski w powietrze krzyknął: „Stój, bo robię zdjęcie!” i wykonał bezcenną fotokopię karygodnego czynu przestępczego. Niestety, w wyniku pewnych komplikacji na drodze służbowej policyjne laboratorium fotopologii stosowanej dokonało błędnego retuszu zasadniczych dla sprawy części twarzowych przestępców. Wszystkich, którzy mogliby przyczynić się do pochwycenia i oddania w ręce sprawiedliwości tych niebezpiecznych przestępców, prosimy o natychmiastowe zgłoszenie się do Dzielnicowego Wydziału Spraw Wewnętrznych Warszawa- Śródmieście bądź do najbliższego Komisariatu Policji”3.

W V L.O. rozpętała się burza. Doszło do licznych starć z posądzonymi uczniami i prób zastosowania odpowiedzialności zbiorowej.

Czy V L.O. było rzeczywiście tak nienormalne, jak chcieli tego niektórzy uczniowie? Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Pod koniec 1992 roku w szkole istniały przecież jeszcze partie uczniowskie: FREE (Front Realizacji Ewolucji w Edukacji), PKP (Partia Klas Pierwszych) i FACT(rozwinięcie tego skrótu nie jest mi znane). Ale ich działalność – jak to zwykle bywa – zamierała pod wpływem ubezwłasnowalniającej atmosfery i kłopotów w nauce najaktywniejszych uczniów. Stąd zapewne bezsilność i chęć choćby symbolicznego odegrania się na nauczycielach… V L.O. nie jest pierwszym Liceum, w którym takie zjawiska występowały.

W czasie kiedy drukowaliśmy „wydarzenia”, w V L.O. ukazywała się gazetka „Szmatka”. Kiedyś spotkałem się z jednym z jej redaktorów, Wojtkiem Błaszczykiem. Natychmiast po zdaniu na studia Wojtek Błaszczyk i Filip Dreger wstąpili do Związku Studentów Polskich i wydali tam nową wersję pisma ZSP „Na przekór”. A potem – jak słyszałem – z ZSP wylecieli.

1 Anegdotę przekazał mi Paweł Budziszewski.

2 „wydarzenia-międzyszkolny serwis informacyjny” nr 49/94, s.4.

3 „wydarzenia-międzyszkolny serwis informacyjny nr 50/94, s.5.


Hurra! Hurra! Hurra!

Wydarzenia – międzyszkolny serwis informacyjny”. Pismo ukazywało się w latach 1993-1995 w Warszawie i miało zasięg międzyszkolny.

Wydarzenia nr 45, z dn.10 grudnia 1993 roku, s.1-2:

Hurra! Hurra! Hurra!

Są jednak ludzie, dla których nie forsa i kariera są najważniejsze, lecz dobre samopoczucie i bezpieczeństwo bliźnich. Pytacie się, gdzież jest ten raj na ziemi?

Wyobraźcie sobie szkołę. Jesteście zwolnieni z jakże uciążliwego obowiązku podejmowania samodzielnych decyzji, gdzie wszyscy lepiej wiedzą, czego pragniecie. To nic, że masz zacięcie literackie i marzysz o stworzeniu własnego kabaretu – lepsze dla ciebie będzie oglądanie telewizji kablowej na zmianę z satelitarną. Chciałbyś chodzić na basen w ramach WF-u? Nie, to takie szkodliwe – na pewno wolisz podczas przerwy skoczyć do sauny o wymiarach 2x2m (w Bangkoku jest jeszcze większe zagęszczenie). Umówiłeś się z kumplem po lekcjach na schodach? Musisz koniecznie odwołać to spotkanie – twój kolega, który nie chodzi do naszego liceum, mógłby wrzucić strzykawkę do ubikacji – dlatego zarządca raju ochroni cię przed okrutnym światem kartami (nie mylić z kratami) magnetycznymi – w końcu nie każdy chce wejść do raju. Chyba cię źle zrozumiałam – mówisz, że jest piękna pogoda i nie masz zabłoconych butów? Stanowczo lepiej będziesz się czuć w wygodnych papuciach.

Lecz w raju wszyscy pamiętają, że w wychudzonych, uczniowskich ciałach kołacze się duch – dba się, by nie przeciążyć go zbytnio, w końcu musi dotrzeć do matury w raju duch może sobie odpocząć. Ja jako anioł niezdolny do zadomowienia się w raju, podejrzewam, że ten kojący sen szybko przerodzić się może w śpiączkę wieczną.

No, dosyć gadania. Złapmy się za ręce i pobiegnijmy do raju – anioł odźwierny nie może tak długo stać w przeciągu.(…)

Kłaniam się z szacunkiem, lecz nie za nisko –

Dziennikarz Obiecujący