Coraz więcej zwolenników edukacji domowej

Zdaniem naukowców i rodziców jest ona szansą na ominięcie pułapek, jakie zastawia na dzieci współczesna inżynieria społeczna w postaci programów nauczania. Polecam: http://niezalezna.pl/48691-coraz-wiecej-zwolennikow-edukacji-domowej

Reklamy

Czy rodzice mogą bez zastrzeżeń ufać temu co szkoła ma do zaoferowania ich pociechom?

„Charakter człowieka, jego postawy wobec życia i maniery kształtowane są przez dom. Jeśli komuś się zdaje, że jest inaczej, że właśnie szkoła wyłącznie kształtuje, czy powinna kształtować człowieka, to ten ktoś jest w błędzie. Odrębną rzeczą jest czy rodzice mogą bez zastrzeżeń ufać temu co szkoła ma do zaoferowania ich pociechom.”

No właśnie. Refleksja, która powinna nam towarzyszyć i towarzyszy przez wszystkie lata III RP. Polecam tekst Witoldzie Pileckim, który z własnej woli oddał się w niewolę, aby zbadać co naprawdę dzieje sie w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz i zorganizować w nim ruch oporu:

pilecki

 


Narzekania na szkołę są powszechne

Cykl: Oświaty kaganiec

„Szkoła. Dwutygodnik uczniowski” nr 9/35 1-15 maja 1987 r., Wrocław, Federacja Młodzieży Walczącej – Międzyszkolny Komitet Oporu

 

===================================================================================

 

Narzekania na szkołę są powszechne. Uczniowie nienawidzą swoich szkół, chodzenie do nich przyprawia ich o ciężkie stresy, a nierzadko i o nerwice. Do normalnych obciążeń, związanych ze zdumiewającym systemem zdobywania wiedzy w naszym kraju, dochodzą utrudnienia „ideowo-wychowawcze”, komunistyczna szkoła łamania charakterów. Nie wnikając w przyczyny powyższych zjawisk można stwierdzić, że w związku z nimi młodziez polska nie lubi sie uczyć.
Taki stan rzeczy trwa już od dłuższego czasu, a z całą pewnością pogłębiany będzie przez stopniowe i nieubłagane wprowadzanie tzw. reformy oświaty. Uczniów (naprawdę bardzo nielicznych), którzy osiągają wyższe od przeciętnych wyniki w nauce, otacza atmosfera nieufności i niezrozumienia. Wzorzec „zdrowej trójki”, powszechny w szkołach, jest już równiez plaga wyższych uczelni. Choć można to tłumaczyć jako efekty celowego działania władz, którym nie na rękę jest rządzenie mądrym i wykształconym narodem, jednakże to nas nie usprawiedliwia. Nie usprawiedliwia zaniku ambicji, woli walki, żądzy wiedzy, która niegdyś cechowała nasz naród. Cóż z tego, że Polacy zagranica dokonują cudów – nie wszyscy przecież wyjadą, a poza tym, jaki jest poziom moralny ogromnej wiekszości współczesnych emigrantów? My musimy przetrwać tutaj; gdy nie możemy czołgom przeciwstawić innej broni – walczmy nasza inteligencja.
Wielka odpowiedzialnośc spoczywa na nauczycielach. Pomijam tu tych skomunizowanych, których posłannictwem i dziełem życia jest ogłupianie nas. Ta odpowiedzialność spoczywa na tych bardzo nielicznych w szkołach, świadomych pedagogach-patriotach, któzy wbrew często nam samym powinni przekazywać nam wiedze w swoich dziedzinach, jednocześnie kształtując nasze charaktery. Im mniej jest takich nauczycieli, tym wiekszy spoczywa na nich obowiązek. Te problemy wymagają osobnego artykułu. Tu chciałbym jedynie zaznaczyć, że wystarczy jeden taki wychowawca, którego osobowość i wiedza stanowia wzór dla młodziezy, aby wiekszość uczniów poczuła się zobowiązana do wiekszej pracy nad sobą. To przecież wstyd wygłupić sie przed takim człowiekiem.
Przeszkadza nam brak dobrych nauczycieli, zły system szkolnictwa, itd, itp. A jak jest z nami samymi? Czy wykorzystujemy te wszystkie szanse, jakie daje nam nasze kochane socjalistyczne państwo? Bo możliwości, mimo wszystko, mamy mnóstwo. Porównajmy chociażby obecne czasy z okresem rozbiorów. Nastąpił wówczas wspaniały rozkwitkultury, sztuki, inicjatyw społecznych. A przecież przez większość czasu twórcy naszej ówczesnej myśli narodowej uczyli sie w szkołach o obcym języku; jej rozwój był hamowany przez drakońskie prawa zaborców. Wszelkie działania polityczne powodowały natychmiastowe i bardzo surowe represje policyjne. Powiecie – tak, ale to nie były państwa totalitarne, a nasz słodki PRL wraz ze swoimi pobratymcami do takich się zalicza. Zgoda, z tym, że przyznać jednak należy, że tych możliwości (choćby do nauki) mamy więcej obecnie. mamy możliwośc nauki w ojczystym języku, nauki powszechnej i bezpłatnej – a to też dośc wiele, mamy niemalże pełny dostęp do najnowszych zdobyczy nauki, podobnie z literatura polską, trochę gorzej z zagraniczną. Nie chcę tutaj wychwalać komuny, chcę jedynie wykazać, jak wiele leży przed nami niewykorzystanych możliwości. Czy to jest nasza stała cecha, że samkuje nam tylko to, co zakazane? może to zabrzmi trochę dziwnie w podziemnej, bądź co bądź gazecie, ale [nieczytelne] się trochę wokół siebie – ile można zrobić legalnie!
Czy nie warto było dzisiaj na przykłąd wysłuchać wykładu profesora X, który choć uczy w komunistycznej szkole, to jednak mógł mówić coś ciekawego; czy nie warto było pójść na imprezę kulturalną, z której wymówiliśmy się brakiem czasu? Ilu książek nie przeczytaliśmy w tym roku, ile przedstawień teatralnych opuścilismy, ile ominęlismy „nudnych” tematów z polskiego czy historii? Czy w ogóle jeszcze coś Cię martwi, cieszy, czy jesteś w ogóle w stanie na coś zareagować – NIE, nie zgadzam się, czy tez powiedzieć – TAK, popieram cię?!
Czy nie stajesz się powoli rośliną?..

ZK


Oświaty kaganiec

„Szkoła. Dwutygodnik uczniowski” nr 7/33 dn. 15-31 marca 1987 r., Wrocław, Federacja Młodzieży Walczącej – Międzyszkolny Komitet Oporu

==================================================================================

Niniejszym artykułem rozpoczynamy cykl poświęcony problemom zdobywania wiedzy w PRL. Oświata, wskutek konsekwentnej polityki wynaradawiania Polaków podupadła dziś niemal zupełnie. Zapomniane zostały nasze zasługi i tradycje w krzewieniu oświaty, uczestnictwo młodzieży w jej rozwoju. Negowanie niewątpliwych zasług narodu polskiego i jego najwiekszych świętości nie omija nawet współczesnego ruchu niezależnego. Ludzie, których świadomość polityczna powinna zobowiązywać do walki o Polskę swoimi kosmopolitycznymi wypowiedziami popierają robotę sowieckiej Rosji w Polsce. Pamiętajmy, że spora część społeczeństwa przez ostatnie lata, przyjmowała opinie działaczy podziemia zupełnie bezkrytycznie. Ci z opozycjonistów, którzy otwarcie podnoszą sprawę narodową, są politycznie wyobcowani. Nie jest to przypadek – to efekt ponad dwupokoleniowych rządów sowietów. Naszym celem będzie przywrócenie myśli narodowej należnego jej miejsca w umysłach młodych Polaków.
Gdyby ktoś dał nam teraz w prezencie wolny kraj to przeżylibyśmy wstrząs – do takiego prezentu w ogóle nie dorośliśmy. Stoi przed nami ogrom pracy. Od obowiązku jej podjęcia nie zwalniają nikogo żadne zmiany sytuacji w kraju, gdyż niezależne od niej i niezmienna pozostaje konieczność kształcenia. Zmieniać się powinny jedynie sposoby działania, cel pozostaje ten sam – zachować świadomość, a tym samym swój byt narodowy. Sposobem walki, jaki będziemy w „Oświaty kagańcu” propagować jest NAUKA. Doceniamy konieczność działania, jednak wydaje nam się, że bez przygotowania moralnego i należytej wiedzy jakiekolwiek przedsięwzięcia nie mają sensu.
Na tej stronie zawsze pod tym samym nagłówkiem znajdowac się będą analizy sytuacji, programy działania, historia oświaty w Polsce i innych krajach. Może się zdarzyć, że nie wszyscy czytelnicy „Szkoły” będą się zgadzać z tezami zamieszczanych tu artykułów. Zachęcamy do polemiki z ich autorami, choć zdajemy sobie sprawę z trudności związanych z przekazywaniem tekstów przez kolporterów.

————————————————————————————————————————————————–
NA CZYM STOIMY

O sytuacji oświaty mówi sie wiele. Władza przyznaje się do tego, że jest źle. Nie spotkałem się jednak jak dotąd ze stwierdzeniem prostego faktu – że nie jest to przejaw tymczasowych trudności w resorcie, ale efekt wyjątkowo planowej i konsekwentnej jak na komunę, polityki niszczenia narodu polskiego. To nie przypadek, że przeciętna płaca człowieka, który poświęcił około 18 lat swego życia na naukę stanowi 1/4 zarobków niewykwalifikowanego pracownika fizycznego. To element odstraszania za pomocą bodźców materialnych od podejmowania studiów. Nawet w oficjalnej prasie podkreśla się, że efektem takiego działania będzie zanik inteligencji.
Już teraz w szkołach większość nauczycieli to ludzie zupełnie przypadkowi, niekompetentni, którzy z powodu swych rozlicznych wad nigdy nie powinni byli pracować z młodzieżą. Jeśli więc nawet młody człowiek jest na tyle ambitny, że zdecyduje się na technikum czy liceum, a w perspektywie na studia, to szkoła w jakiej się znajduje z całą pewnością nie zaspokoi jego oczekiwań. Oprócz bowiem tego, że zdobywanie wiedzy po prostu sie nie opłaca, to szkoły średnie i wyższe stoją na tak niskim poziomie (w większości), że skutecznie zniechęca to ambitnych.
Nie jestem przeciwnikiem „robienia pieniędzy”, jest to przejaw zdrowej aktywności społeczeństwa, rozwijające je w pewien sposób. Natomiast źle jest, gdy ludzie inteligentni odchodzą do zawodów, w których ich umysły nie będą zupełnie wykorzystane, za cenę dużej pensji czy mieszkania. To oczywiście naturalne, że tak jest – młodzi ludzie, zakładający rodziny, chcąc usamodzielnić sie finansowo od rodziców, czy nie mając ich poparcia [by] po prostu przeżyć, muszą podejmować dobrze płatną pracę z mieszkaniem za jedyne kilka lat. Taka pracę mogą znaleźć w wojsku, milicji czy „strategicznych” gałęziach przemysłu. Gdzie tu miejsce dla humanistów, którzy w ogóle nie mają pracy (oprócz nauczycielstwa, które wśród studentów stało sie prawie obelgą) jak wygląda rozwój przyszłościowych dziedzin nauki i techniki?
Tak więc koncepcja zrobienia z Polaków narodu bezmyślnych niewolników nie jest wcale daleka od realizacji wskutek długoletniej „pracy” naszych wschodnich braci nad narodem. Sytuacja oświaty jest tragiczna, a plany tutejszych rządców przewidują dalsze ich pogorszenie. Nic nie mogą zmienić ładne reformy, są one przykrywką do sowietyzacji szkoły.

ZA


ANGIELSKA SZKOŁA

„Vis. Niezależne pismo krakowskiej młodzieży licealnej”. Nr 1/1981. Wyd. NSZZ „Solidarność” – sekcja informacji Kraków.

===================================================================================

Szkolnictwo w Wielkiej Brytanii ma zupełnie inny charakter niż w Polsce, Poziom nauczania jest stosunkowo niższy, wyjątek mogą stanowić szkoły płatne, ale na nie mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi. Po ukończeniu szkoły średniej przeciętny Anglik ma wiadomości o wiele uboższe w porównaniu z nami. Tematy przerabiane przez niego w szkole są jego mocną stron[ą], ale zmieniając temat dyskusji praktycznie ją urywamy, gdyż okazuje się, że dyskutujemy sami z sobą. [uwaga! Pochylony fragment tekstu prawdopodobnie pochodzi z innego artykułu]. Posiadając o wiele więcej wolnego czasu mogliby rozszerzać własne wiadomości, ale niewielu decyduje się na ten krok. Zaczynają lekcje o 9.00 a kończą o 16,00, a w tym także mają 1t5 godz. przerwę na lunch, który mogą zjeść w szkole. Wszystkie zadania odrabiają w szkole, tak że po przyjściu ze szkoły mają wolny czas. Dzięki temu nie muszą martwić się w domu jak zrobić zadanie i rankiem pogodni i weseli idą do szkoły. W wieku 11 lat zdają egzamin, aby móc pójść do szkoły średniej. Od wyniku tego egzaminu zależy ich dalsze życie. Następny egzamin muszą zdać, aby mieć otwartą drogę na studia. Mają wtedy 16 lat, W razie niezaliczenia mogą starać się o pracę odpowiadającą ich wykształceniu. Poziom edukacyjny szkoły średniej jest niski ale dzięki temu ich system nerwowy jest w miarę nienadszarpnięty. Kto wie czy to nie lepiej? Swoistą formą zachęty do uzyskiwania lepszych wyników jest rywalizacja prowadzona pomiędzy grupami w czasie lekcji i rozgrywek sportowych na których to gromadzą punkty. Najlepsza z grup otrzymuje srebrny Puchar w nagrodę za uzyskanie najlepszych wyników. Nagrodę [sic!] tą wręcza dyrektor pod koniec roku szkolnego. Dlaczego jeszcze u nas nie wprowadzono czegoś takiego? Podwyższyłoby to z pewnością poziom nauczania i nasze wyniki. Dyrekcja naszych szkół poszła po najmniejszej linii oporu serwując nam konkursy narzuca odgórnie (np. w okresie gierkowskim szczególnie propagowany konkurs wiedzy o partii). Celem owego konkursu miało być zachęcenie młodzieży do wstępowania w szeregi partyjne). Przez stosowanie przymusu nauczyciele sami zniechęcali uczniów do brania czynnego udziału w tych imprezach. Rozważmy jeszcze kwestie zewnętrznego wyglądu uczniów. Jednolite stroje angielskich uczniów nasuwają 2 wnioski: strój ten ma świadczyć o szacunku jakim uczniowie darzą swoją szkołę, natomiast 2-i wniosek to w pewnym stopniu konserwatyzm władz oświatowych wobec małej swobody ucznia względem wyboru stroju. Umieszczenie herbu szkoły na krawacie jest pewnego rodzaju manifestacją o przynależności do danej szkoły. Ów fakt wcale nie wywołuje sprzeciwu ze strony uczniów. Widząc na ulicy gromadkę jednolicie ubranych uczniów można sobie samemu naszkicować obraz wnętrza szkoły oraz uczucie jakim ten uczeń darzy swoją szkołę. Tarcze polskich szkół średnich nasuwają (niestety) Jednoznaczne skojarzenie (poza nielicznymi wyjątkami). Przez wprowadzenie zmiany w wyglądzie szkolnej tarczy możnaby zmienić stosunek ucznia do szkoły. Darzyłby ją z pewnością większym poważaniem, a ładniejsza szata wizualna oddziaływałaby dodatnio na samopoczucie. Bez wątpienia Jesteśmy o wiele lepiej wykształceni od naszych zachodnich rówieśników. Dlaczego my ciągle wzorujemy się na nich? Ten stan rzeczy powinien ulec zmianie. Niech oni wreszcie zaczną się na nas wzorować; nic nie stoi temu na przeszkodzie. Sytuacja może ulec poprawie gdy władze oświatowe dokonają odpowiednich zmian w programie wyrzucając zbędne partie materiału stanowiące tylko zbędne obciążenie umysłu. Niech wreszcie skończy się przymus i wycinanie wartościowych części materiału, a na ich miejscu umieszczanie tandety nie zawsze zgodnej z prawdą. Miejmy nadzieję, że dożyjemy chwili w której będziemy bez obaw i z przekonaniem szli do szkoły. Oby ta chwila szybko nastąpiła.

Kozak


O szkole

„Głos szkoły”. Gdańsk nr 4 (6), 20 kwietnia 1984 r. Wydawnictwo Grupy Młodzieży Niezależnej „Kierunki”.

===========================================================================================

Próby zreformowania szkoły, przekształcenia jej z narzędzia propagandy w miejscie, gdzie człowiek może rozwijać swoją osobowość – podejmowano wielokrotnie. Najbardziej znaną icjiatywą w tym kierunku jest zapoczątkowany w I poł. naszego stulecia, związany z anarchizmem, ruch wolnych szkół; stworzony przezeń model nowoczesnej pedagogiki jest do dziś twórczo kontynuowany we Francji, Hiszpanii i Ameryce Łacińskiej.
W Polsce nie było na ogół warunków umożliwiających tego typu reformy. Pod rozbiorami i w okresie tzw. Polski Ludowej szkoła służyła wynarodowieniu Polaków, rozwijaniu miłości i lojalności w stosunku do narzuconej władzy – walka toczyła się nie o niezależn[o]ść szkoły, lecz o to, by służyła ona „naszej” propagandzie (naszej – znaczy polskiej, a ostatnio katolickiej – vide: walka o krzyże). W okresie okupacji, gdy szkolnictwo przestało praktycznie istnieć, pojawiło się tajne nauczanie. Syntezą obu tych kierunków były działające w latach 70tych TKN i koła samokształćeniowe (będące z założenia „odtrutką” na treści oficjalnie w szkole wykładane).
Jednak nawet najlepsza szkoła będzie zawsze gorsza od samokształcenia. Szkoła bowiem słuzy swemu mecenasowi (który szkołę organizuje i finansuje), samokształcenie służy tylko nam. Jak je organizować? Nic trudnego. Potrzebnych jest kilku ludzi. Przed „kursem” określamy jego temat, aby wszyscy mogli się przygotować. „Kurs” powinien rozpocząć się od ogólnego wprowadzenia w temat, będącego podstawą do właściwej części „kursu” i dyskusji. Ten sposób uczenia się ma dwie bardzo ważne zalety: 1. pozwala spojrzeć na problem z różnych punktów widzenia, 2. wiedzę zdobywa się w sposób aktywny, dzięki czemu nie jest nam obca (tak jak ma to miejsce w szkole). Również z materiałami nie powinno być problemów – nie musi to być od razu „bibuła” – biblioteki pełne są wartościowych książek. Jedyna rzecz, której do samokształcenia potrzeba naprawdę, to chęć. Niestety, jej brakuje najczęściej.

Di:da


O wstawaniu i codzienności słów kilka

O trudach codziennego zwlekania się z łóżka i o projektach reformy szkolnej. TUTAJ.