Pierwsza kolumna

Paradoks. Pismo Młodzieży (odmiana tytułu: Paradoks. Gazeta Młodych lub dodatek do Paradoksu pt. Zamoy-Paradoks, Norwid-Paradoks, Eko-Paradoks)

Redakcja:

w różnych okresach czasu w skład redakcji wchodzili lub artykuły pisali:

Jan Styliński
Marta Miernik
Mira Saternus, Magdalena Zaleska
Aleksander Krysztofowicz
Jan Lubbe
Joanna Pawłowska (XXIV LO)
Roman Batko
Jakub Brodacki
Maciej Ciechomski
Małgorzata Goździkowska
Magdalena Miłkowska
Klara Sielicka
Grzegorz Jakacki
Marta Jagusztyn-Krynicka
Łukasz Feldman
Farhat Khan
Aleksandra Barkas
Joanna Pawłowska
Jarosław Iczagorski
Anna Kalinowska
Aleksandra Ściegienna
Marcin Wojciechowski
Anna Wróblewska
Marcin Przepiórski

Reklamy

Obudźcie się!

Lolek. Niezależny Biuletyn Informacyjny L.O. nr 1 im. Bolesława Limanowskiego w Warszawie

Lolek wydawany był przez członków Międzyszkolnego Komitetu Solidarności, nie był jednak organem tej organizacji.

Skład redakcji:
Monika Ejmoncka IIIc
Sebastian Ambroziak IIIb
Mariusz Wojda IIb
Bartłomiej Szczudłowski IIIb

skład i łamanie: Andrzej Chróścicki IIIb


XXX L. O. w oczach pierwszaków

Plesniadek. Miesięcznik młodzieży XXX LO

Redakcja:

Piotr Adamczyk
Marcin Baryłka
Dominik Drużycki
Sebastian Gawor
Piotr Wujec
Olga (nazwisko nieczytelne)

Pomoc: Paweł Słomka


Republika Espadrylistyczna

Jakub Brodacki, Republika espadrylistyczna, „Forum Gazet Szkolnych” nr 5/1994


Zabezpieczenie ostateczne

Paradoks” – gazeta młodych – ukazywał się w latach 1992-1995.

a)dodatek „Zamoy – Paradoks” z marca 1994 roku, s.1 i 6:

Zabezpieczenie ostateczne

Wyzwanie

Każdy, kto chodzi do wszystkim znanego renomowanego LO z tradycjami, spotyka się ostatnio z kilkoma regułami porządkowymi i zabezpieczającymi.

Do porządkowych można zaliczyć espadrylolazę. Czyli zmianobutę bezpedagogiczną. Reguła ta dotyczy tylko motłochu (czyt. Uczniów, gości szkoły, rodziców itp.), ale i niektórzy inkwizytorzy (czyt.godzy) dobrowolnie się do niej stosują. Aby usprawnić egzekwowanie tej reguły, proponuje, aby poczynić pewne ustalenia szczegółowe:

1.Obuwie więzienne (czyt.espadryl) ma być na podeszwie słomianej (i żeby żaden kmiot nie czepiał się tego!).

2.Stosunek długości buta więziennego (czyt. Szkolnego) do kwadratu jego największej szerokości ma być równy o.87 stosunku długości drugiego buta z pary do kwadratu jego najmniejszej szerokości (kiedy to pisałem, wszystko mi się pokitrało – D.P.).

3.Espadryl ma być robiony z materiału pochłaniającego wszystkie długości fal świetlnych (czyli ma być czarny).

4.Espadryl ma być zaopatrzony w białe światło odblaskowe z przodu, czerwone ztyłu (aby było widać delikwentów bez espadryli, a raczej właściwie nie widać), sterowany palcami u nóg klakson o głośności 140 decybeli (przydałby się wkorkach na schodach), oraz betonowy pomponik i druciane sznurowadełko (w sumie praktycznie niepraktyczne, ale i ozdóbka fajna, i komuś w głowę tym dosolić).

5.W wypadku utraty espadryli powysze wyposażenie ma być zainstalowane na skarpetkach więźnia (czyt. Ucznia).

6.Więzień (czyt. Uczeń) idąc w espadrylu ma froterować podłogę (no bo inaczej na co słoma? Do głowy?).

7.Więzień (czyt. Uczeń), który będzie przynosił na teren więzienia (czyt. Szkoły) nie licząc szatni, inne buty niż espadryle bez zaświadczenia inkwizytora Gimnastycznego o konieczności wniesienia takiego obuwia w danym dniu z uwagi na karę katorgi fizycznej, zostaje skazany na poniesienie konsekwencji z p.8 i dodatkwo sam sobie wykona niżej wymieniony pomponik (a najlepiej z własnego materiału)

8.Za wykroczenie przeciw powyższym przepisom grozi kara zwiększenia ciężaru pomponika do 10×10 g, przywiązanie go do złamanej nogi łamiącego przepisy i zrzucenie powyższego pomponika z mostu Poniatowskiego (jak Poniatowski się utopił, to i byle łamacz przepisów też może).

Drugą szkolną ciekawostką są identyfikatory. ponieważ są zbyt łatwe do sfałszowania, proponuję wymianę na elektroniczne urządzenia rozpoznawcze stosowane np. w lotnictwie. Są one zwane transponderami. Urządzenie takie w zależności od stopnia nowoczesności, zasięgu itp. ma masę 2-200 kg. Zaletą takiego urządzenia jest znaczny stopień zaawansowania technicznego I elektroniczne kodowanie sygnału radiowego przesyłanego do odbiornika, co bardzo utrudnia podrobienie transpondera. osobnik bez transpondera usiłujący dostać się do szkoły mógłby być zamieniany na pastę BHP dla woźnych przez specjalnie w tym celu skonstruowane urządzenie mechaniczno-chemiczne. W tym celu proponuję następujące rozwiązania:

1. Więzeiń (czyt. uczeń), który transponder zgubił lub ma uszkodzony itp. otrzyma specjalnie przysłany do aresztu domowego nowy egzemplarz transpondera. Nie dotyczy to rady Inkwizycji, która ma prawo posiadać dwa egzemplarze zminiaturyzowanej wersji transpondera.

2. Więzień (czyt. uczeń) sam dba o zasilanie transpondera.

3. Jeżeli transponder więźnia (czyt. ucznia) przestanie działać przy wejściu do więzienia (czyt. szkoły), to rodzina otrzyma do pochówku cały zapas pasty BHP uzyskany z przerobu tego pechowca.

4. Gdyby transponder więźnia (czyt. ucznia) uległ zagubieniu, uszkodzeniu lub zniszczeniu na terenie szkoły – jego sprawa jak sobie poradzi. Aby dać więźniowi (czyt. uczniowi) choćby minimalną szansę, pozostawia się mu do dyspozycji 3 egzemplarze IBM PC XT w częściach, lutownicę, 100 g cyny, zapas baterii I nieograniczoną ilość czasu.

5. Za spowodowanie uszkodzenia bądź zniszczenie transpondera innego więźnia (czyt. ucznia) grozi uszkodzenie bądź zniszczenie transpondera.

Oprócz modyfikacji zarządzeń o espadrylach i identyfikatorach można wprowadzić nowe zarządzenia, które usprawniłyby życie iśmierć (ostatecznie podstawowym prawem człowikea jest prawo do śmierci, tego prawa nikt nikomu nie odbierze).

1.Na terenie więzienia (czyt. Szkoły) wszyscy oprócz członków Rady Inkwizycyjnej i dozorców mają obowiązek nosić pasiaczki(…)

3.W czasie zajęć zabrania się więźniom mieć inne poglądy niż prowadzący zajęcia inkwizytor, chyba, że zarządzi On inaczej.

4.Zabrania się zadawania pytań. Przywilej ten jest zarezerwowany dla inkwizytorów..

5.Nie wolno dostawać lepszych stopni, niż 4. Chyba, że umie się na 8. Wtedy można dostać 2×4, ale nie 8.

6.Za naruszenie ustaleń z punktów 3 i 4 grozi kara z punktu 23.

7.Za naruszenie ustaleń z punktów 1 i 2 grozi kara z punktu 32.

22 i 23. Karą jest wyegzekwowanie punktu 32.

32. Więzień (czyt. Uczeń), który naruszył punkty, o których mowa w punktach 6 i 7, będzie skazany na dodatkowy rok zajęć, a w przypadku braku poprawy doda mu się do obowiązującej lektury wszystkie książki, artykuły i inne utwory Lenina.

10. W przypadku szczególnie krnąbrnych więźniów (czyt.uczniów) zaleca się skazanie ich na naukę śpiewu „Ustawy o podatklu dochodowym” na melodię rapu, „Karty Nauczyciela” na melodię IX Symfonii Beethovena i „Ustawy budżetowej na rok 1994” na melodię piosenki „Siała baba mak”.

Don Peppone

P.S. Dalsze propozycje zapewne w następnym numerze „Paradoksu”, o ile Rada Inkwizycyjna nie zawiesi gazety i jej redaktorów.


ZIMA 90-91

Reypublika”. Pismo ukazywało się w roku 1991, następnie, w skutek zniechęcenia redaktorów, zamarło. Poniżej przedrukowuję opowiadanie opublikowane w drugim numerze (11 czerwca 1991)

ZIMA 90-91

Obudziłem się. Leżałem w łóżku. Nademną był sufit. Byłem w…pokoju. Zasłonięta firanka stwarzała w nim półmrok, ale wiedziałem, że na zewnątrz już wstaje dzień. Co się stało? – Powoli, jakże powoli przychodziłem na świat! 5840 raz rodziłem się. Przypomniałem sobie. Przed chwilą zostałem narodzony. Przeszedłem do drugiego pokoju. Wpatrzyłem się w zegar. Była za pięć siódma. Zarośnięte i podkrążone oczy wpatrywały się w elektroniczny nadruk. Mózg zadecydował. Odwróciłem się i zawróciłem do poprzedniego miejsca, gdy wtem walnąłem się o pedał od roweru który już dawno powinien był się znaleźć w piwnicy. Gdy dostałem się z powrotem do pierwszego pokoju, byłem nadal wściekły, lecz znów otępiałym wzrokiem wpatrywałem się w ścianę. Nie pamiętam ile czasu zajęło mi ubranie się, ale wiem, że brałem z osobna każdą część garderoby i porównywałem ją ze scianą. Ściana bardziej przyciągała wzrok, była niepoliczalna, nieosobowa jak ja sam. Ubrałem się i przeszedłem do łazienki. Tu zdążyłem się zorientować, że posiadam twarz, zęby i ręce. Było to coś jakby człowiek. Ziewnąłem. Tak, to było coś w rodzaju człowieka. Wyszedłem z mieszkania zamykając drzwi na klucz. Ruszyłem przed siebie. To coś zrozumiało, że spóźni się na autobus, że spóźni się do więzienia. Przyśpieszyłem kroku. Kiedy byłem o jakieś sto metrów od przystanku odjechał uśmiechnięty szyderczo autobus, została po nim smuga czarnego dymu. Pośpieszyłem do tramwaju. Co za cywilizacja, ludzkość! Mój pojazd poruszał się z szybkością 9 węzłów! Ziewnąłem znacząco po raz drugi zapominając o tym ważnym wynalazku. Liczyłem ile mi jeszcze zostało aresztu domowego. 1850 dni według moich szacowań.

O godzinie 8.07 wpadam do więzienia. Strażnik był wściekły.

– Która cela?

– Z pierwszych druga od końca – odpowiadam. Nie warto kłamać.Strażnik i tak zna rozkład na pamięć.

– Ty tak się ciągle spóźniasz?

– Nie,ale zmieniłem dojazd.

W trakcie rozmowy mam wrażenie jakby strażnik chciał mnie odstraszyć od więzienia żeby potem móc mnie ścigać.Tymczasem już 8.20! Nie mam po co iść na karcer. Idę na drugą zmianę.

/z dziennika więźnia/