Stop fabrykom idiotów

Ponieważ mój blog dotyczy uczniowskich tekstów o szkole, z zainteresowaniem obserwuję rozwój protestu w sprawie wprowadzonej ostatnio tzw. reformie szkolnej, szczególnie w zakresie nauczania historii. Nie podzielam ogólnie przyjętego mitu o tym, jakoby nauczanie szkolne w latach 80-tych było lepsze, a teraz jest dużo gorsze. Z analizy zgromadzonych przeze mnie opinii uczniowskich od 1980 roku wynika, że negatywna opinia o szkole jest nieprzerwanym aż do dzisiaj doświadczeniem pokoleniowym. Niemniej jednak instynktownie czuję, że protesty w sprawie edukacji mają kluczowe znaczenie dla naszej przyszłości i dają pewną nadzieję zmian na lepsze. Dlatego poniżej zamieszczam informację z facebooka o działalności Komitetu Strajków Szkolnych.

Jakub Brodacki

==================================================================================

Strajkujemy przeciwko niszczeniu naszych szans na dobrą edukację! Dołącz do nas!

We wrześniu 2012 roku ma rozpocząć się kolejny etap tzw. „reformy oświatowej”. Szczególnie dotknie on szkoły średnie, powodując drastyczne ograniczenie nauczania zarówno przedmiotów humanistycznych, jak i przyrodniczych. Zdecydowanie sprzeciwiamy się tym zmianom. Uważamy, że pogorszy to stan polskiej oświaty, który i tak jest kiepski. Dlatego zainicjowaliśmy Strajk Szkolny. Mamy dwa postulaty:

1. Żądamy wstrzymania i wycofania się przez rząd z projektowanych zmian.
2. Żądamy, by rząd zainicjował szeroką debatę społeczną na temat kierunków reformy polskiego szkolnictwa, uwzględniając głosy rodziców, nauczycieli, uczniów i specjalistów.

Jesteśmy młodymi Polakami którzy chcą, by szkoła dawała nam możliwość nabywania wiedzy o świecie, pomagała w wychowaniu i kształtowaniu naszej tożsamości. O taką szkołę będziemy walczyć!

Na czym ma polegać akcja?
– na noszeniu przez uczniów i nauczycieli w szkołach biało-czerwonych wpinek z napisem STRAJK SZKOLNY
– na oflagowaniu szkół (tam, gdzie zgodzą się na to dyrekcje)
– 1 czerwca nastąpi kumulacja akcji strajkowej (w jakiej formie, podamy w trakcie trwania strajku)

Etapy akcji strajkowej:

1. Kwiecień – przygotowanie.
a) zbieramy fundusze na akcję strajkową (produkcję wpinek)

Wpinki będą kupowane ze środków Fundacji Inicjatyw Polskich. Wszystkich chcących pomóc zachęcamy do dokonywania wpłat na niżej podane konto:

Fundacja Inicjatyw Polskich
Nr rachunku: 03 1020 1097 0000 7702 0151 9875
W tytule KONIECZNIE proszę wpisać: Strajk Szkolny
Kod SWIFT (dla wpłat z zagranicy): BPKOPLPW

b) Przyjmujemy zgłoszenia od uczniów, nauczycieli i szkół, które zechcą włączyć się w naszą akcję. Zgłoszenia należy przesyłać na maila

strajkszkolny2012@gmail.com

koniecznie według podanego wzoru:
– miejscowość
– pełna nazwa szkoły
– imię i nazwisko osoby zgłaszającej
– informacja o osobie zgłaszającej (uczeń, nauczyciel, dyrekcja szkoły)
– adres do korespondencji

Zachęcamy do zawiązywania Szkolnych Komitetów Strajkowych!

c) prowadzimy intensywną kampanię informacyjną

d) przyjmujemy zamówienia na wpinki strajkowe

e) w drugiej połowie kwietnia rozpoczynamy wysyłkę wyprodukowanych (dzięki zgromadzonym środkom) wpinek do uczniów, nauczycieli, szkół.

2. Na początku maja rozpoczynamy noszenie wpinek i oflagowanie szkół. Cały czas promujemy akcję w mediach, nagłaśniamy nasze postulaty.

3. 1 czerwca robimy kulminację strajku (chyba że rząd wcześniej spełni nasze postulaty). Formę, w jakiej się ona odbędzie, podamy w trakcie trwania strajku.

Czekamy na Wasze zgłoszenia!

Reklamy

Co daje szkoła?

„Dzwonek. Pismo młodzieży szkolnej” nr 11 z dn. 13 września 1989 r. Bielsko-Biała

===========================================================================================

1 września, jak co roku, tłum dzieci i młodzieży zjawił się w szkołach. Rozpoczął się nowy rok szkolny 1989/1990. I może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt wielkich zmian politycznych w Polsce. Bo chyba jest już najwyższy czas zastanowić się nad reformą polskiego szkolnictwa. Co prawda wciąż słyszy się o nowych zmianach w programie nauczania, lecz większość z nich zasługuje raczej na potępienie niż poparcie.
W tym miejscu należy zadać pytanie: „Co daje nam szkoła?”. Odpowiedź na nie można znaleźć w wielu publikacjach i wypowiedziach. Dotyczą one jednak zaledwie wąskiego wycinka tego zagadnienia. Myślę, że podstawowym osiągnięciem polskiego szkolnictwa jest… nerwica.
Polski program edukacyjny należy do najobszerniejszego w całej Europie. Uczniom wtłacza się do głów tysiące zbędnych informacji, wciąż dokłada się nowe, coraz trudniejsze zagadnienia.
Grozę wywołuje widok pierwszoklasistów objuczonych ciężkimi tornistrami, w których dźwigają „wiedzę i swój przyszły chleb”. Obfitość przedmiotów powoduje, iż należy poświęcać coraz więcej czasu na naukę po szkole, by choć w stopniu dostatecznym opanować materiał. Do 8 godzin nauki w szkole dochodzą następne, spędzone w domu przy biurku. „Czas pracy” ucznia wydłuża się niewspółmiernie. Kłopoty związane z przyswojeniem sobie coraz większych ilości wiedzy prowadzą do stosowania przez rodziców i nauczycieli różnych środków represji jak dodatkowe zadania, zakaz oglądania telewizji czy wychodzenia z domu. To pozostawia straszne ślady w nieukształtowanej jeszcze psychice młodych ludzi.
Zgubne są też skutki wygórowanych aspiracji. Większość rodziców uważa,że ich pociecha powinna być najlepsza i realizuje ten cel konsekwentnie, lecz kosztem swojego dziecka. W modzie jest określenie „nie masz nic do roboty oprócz nauki”.
Wynika z tego, że uczniowie powinni być zamknięci jak automat w pewnym, narzuconym schemacie: SZKOŁA – NAUKA – SEN. O efektach tego często słyszy się w wynikach badań psychologicznych, lecz nie trafia to jednak do przekonania większości „znających życie” dorosłych.
Uzasadniony niepokój budzi też fakt, iż duża część nauczycieli nie nadaje się do pracy w szkolnictwie. Ich metodą jest konsekwentne realizowanie programu, bez jakiejkolwiek próby zainteresowania danym przedmiotem. Nasuwa się tu hasło, jakie charakteryzowało oblicze Legii Cudzoziemskiej: „Kto nie maszeruje, ten ginie”.
W obecnej sytuacji politycznej jest szansa na poważne zmodyfikowanie programu szkolnictwa. Wiąże się ona z faktem kandydowania na urząd ministra edukacji narodowej rektora Uniwersytetu Warszawskiego Henryka Samsonowicza z OKP.
Istnieje dużo przedmiotów, które powinny zostać zniesione. Niech za przykład posłuży obowiązkowa w IV klasie szkół technicznych geografia gospodarcza. Zakrawa na ironię fakt, że przyszli pracownicy techniczni uczą się o ilości trzody chlewnej w Polsce i na świecie np. w roku 1970 i 1986. Podobnych przykładów jest o wiele więcej.
Mam głęboką nadzieje, że ludzie, których wybieraliśmy, będą walczyć także o nasze interesy, gdyż jak już to ktoś kiedyś trafnie zauważył, właśnie młodzież jest przyszłością narodu.

MAW


ANGIELSKA SZKOŁA

„Vis. Niezależne pismo krakowskiej młodzieży licealnej”. Nr 1/1981. Wyd. NSZZ „Solidarność” – sekcja informacji Kraków.

===================================================================================

Szkolnictwo w Wielkiej Brytanii ma zupełnie inny charakter niż w Polsce, Poziom nauczania jest stosunkowo niższy, wyjątek mogą stanowić szkoły płatne, ale na nie mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi. Po ukończeniu szkoły średniej przeciętny Anglik ma wiadomości o wiele uboższe w porównaniu z nami. Tematy przerabiane przez niego w szkole są jego mocną stron[ą], ale zmieniając temat dyskusji praktycznie ją urywamy, gdyż okazuje się, że dyskutujemy sami z sobą. [uwaga! Pochylony fragment tekstu prawdopodobnie pochodzi z innego artykułu]. Posiadając o wiele więcej wolnego czasu mogliby rozszerzać własne wiadomości, ale niewielu decyduje się na ten krok. Zaczynają lekcje o 9.00 a kończą o 16,00, a w tym także mają 1t5 godz. przerwę na lunch, który mogą zjeść w szkole. Wszystkie zadania odrabiają w szkole, tak że po przyjściu ze szkoły mają wolny czas. Dzięki temu nie muszą martwić się w domu jak zrobić zadanie i rankiem pogodni i weseli idą do szkoły. W wieku 11 lat zdają egzamin, aby móc pójść do szkoły średniej. Od wyniku tego egzaminu zależy ich dalsze życie. Następny egzamin muszą zdać, aby mieć otwartą drogę na studia. Mają wtedy 16 lat, W razie niezaliczenia mogą starać się o pracę odpowiadającą ich wykształceniu. Poziom edukacyjny szkoły średniej jest niski ale dzięki temu ich system nerwowy jest w miarę nienadszarpnięty. Kto wie czy to nie lepiej? Swoistą formą zachęty do uzyskiwania lepszych wyników jest rywalizacja prowadzona pomiędzy grupami w czasie lekcji i rozgrywek sportowych na których to gromadzą punkty. Najlepsza z grup otrzymuje srebrny Puchar w nagrodę za uzyskanie najlepszych wyników. Nagrodę [sic!] tą wręcza dyrektor pod koniec roku szkolnego. Dlaczego jeszcze u nas nie wprowadzono czegoś takiego? Podwyższyłoby to z pewnością poziom nauczania i nasze wyniki. Dyrekcja naszych szkół poszła po najmniejszej linii oporu serwując nam konkursy narzuca odgórnie (np. w okresie gierkowskim szczególnie propagowany konkurs wiedzy o partii). Celem owego konkursu miało być zachęcenie młodzieży do wstępowania w szeregi partyjne). Przez stosowanie przymusu nauczyciele sami zniechęcali uczniów do brania czynnego udziału w tych imprezach. Rozważmy jeszcze kwestie zewnętrznego wyglądu uczniów. Jednolite stroje angielskich uczniów nasuwają 2 wnioski: strój ten ma świadczyć o szacunku jakim uczniowie darzą swoją szkołę, natomiast 2-i wniosek to w pewnym stopniu konserwatyzm władz oświatowych wobec małej swobody ucznia względem wyboru stroju. Umieszczenie herbu szkoły na krawacie jest pewnego rodzaju manifestacją o przynależności do danej szkoły. Ów fakt wcale nie wywołuje sprzeciwu ze strony uczniów. Widząc na ulicy gromadkę jednolicie ubranych uczniów można sobie samemu naszkicować obraz wnętrza szkoły oraz uczucie jakim ten uczeń darzy swoją szkołę. Tarcze polskich szkół średnich nasuwają (niestety) Jednoznaczne skojarzenie (poza nielicznymi wyjątkami). Przez wprowadzenie zmiany w wyglądzie szkolnej tarczy możnaby zmienić stosunek ucznia do szkoły. Darzyłby ją z pewnością większym poważaniem, a ładniejsza szata wizualna oddziaływałaby dodatnio na samopoczucie. Bez wątpienia Jesteśmy o wiele lepiej wykształceni od naszych zachodnich rówieśników. Dlaczego my ciągle wzorujemy się na nich? Ten stan rzeczy powinien ulec zmianie. Niech oni wreszcie zaczną się na nas wzorować; nic nie stoi temu na przeszkodzie. Sytuacja może ulec poprawie gdy władze oświatowe dokonają odpowiednich zmian w programie wyrzucając zbędne partie materiału stanowiące tylko zbędne obciążenie umysłu. Niech wreszcie skończy się przymus i wycinanie wartościowych części materiału, a na ich miejscu umieszczanie tandety nie zawsze zgodnej z prawdą. Miejmy nadzieję, że dożyjemy chwili w której będziemy bez obaw i z przekonaniem szli do szkoły. Oby ta chwila szybko nastąpiła.

Kozak


Szkoła, do której chodzimy

„Być albo nie być. Niezależne pismo III LO im. Adama Mickiewicza”. Nr 5 z dn. 17 listopada 1986 r.

=======================================================================================

Szkoła do której chodzisz, jest miejscem, w którym spędzasz ogromną część swego czasu, ma ona na ciebie wpływ, czy tego chcesz, czy nie. Nikt nie potrafi sie przed nim obronić. Do ciebie należy decyzja – poddasz mu się lub nie. Spotykasz w niej wielu ludzi-nauczycieli i kolegów, są wśród nich tacy, których lubisz, są osoby obojętne ci i są tacy, którzy cię niszczą. Nie będę tu pisać o tym, że polska szkoła jest komunistyczna, że nauczyciele są czerwoni. O tym, że nie przepadasz za chodzeniem do niej stanowi przecież nie tylko to, że ci każą iść na pochód, że pakują ci przemoca do głowy rzeczy obce twojemu myśleniu. Potrafisz się przed tym bronić, ale jest coś jeszcze. Szkoła zabija nasza osobowość. Każdy z twoich kolegów jest inny, ty też, a poddaje się nas wszystkich jednemu systemowi oceniania, nie występuje przeciw niemu, bo byłoby to absurdalne. Jednak chyba zdajesz sobie sprawę, że służy on do wartościowania twojej wiedzy i tylko wiedzy, tymczasem my uczniowie w momencie wejścia do budynku szkoły jesteśmy już podzieleni na niedostatecznych, dostatecznych, dobrych i bardzo dobrych.
Siedzisz w tej szkole sześć czy siedem godzin, wychodzisz i co? Jesteś wolny? O nie! Troskliwie zadano ci odpowiednią partię materiału i znów parę godzin nauki przed tobą. W ten sposób twoja szkoła ma kontrolę nad prawie całym dniem.
Od czasu do czasu chciałbyś gdzieś wyjechać z rodzicami, musisz się zwolnić. Nagle pojawiają się problemy, bowiem w niektórych szkołach rodzice mogą usprawiedliwić ograniczoną ilość dni, za każdym razem tylko po jednym. Nasi rodzice nie mają już więc wpływu nie tylko na to, czego się uczymy, ale muszę również stwierdzić, że odebrano im w jakimś sensie swobodę życia rodzinnego.
Trudno jest się przed tym, trudno nie wpaść w kołowrót trzech „Z” i pogoni za stopniami. Życzę ci, żebyś się przed tym ustrzegł, żebyś nie zrezygnował ze swojej osobowości i indywidualności, stawiaj na siebie.

Urszula


Szkoła w roku 2000

Obrazek fantastyczny

„Młode życie. Pismo młodzieży szkół średnich”. Nr 1/1946

=======================================================

Powoli podnoszę się, rozglądam ciekawie, przecieram oczy – nie wiem co się ze mną stało. Otaczają mnie młodzie i starzy ludzie, patrzą jak na jaki niezwykły okaz, ja na nich także. otoczony jestem przyrządami – aparatami, co do których przewijają mi sie przez głowę różne myśli. Jakiś osobnik wpycha mi przemoca do ust pigułkę, po której mózg mój zaczyna racjonalnie pracować, a mięśnie stają się sprężystymi, odczuwam, że staję się znowu sobą.
Zeskakując ze stołu-aparatu, na którym dotychczas leżałem, [w]staję i zaczynam chodzić. Skoro tylko uszedłem pięć kroków, jakiś pan pyta mi się o moje samopoczucie i poddaje mnie natychmiast systematycznym badaniom.
Naraz słyszę słowo „normalny” – zastanawiam się? Przecież nigdy nie zdradzałem śladów matołectwa. Dotychczas nie zdaję sobie jeszcze ze wszystkiego sprawy. Otaczający mnie ludzie mają skupiony wyraz twarzy, słychać – „winszuję profesorowi, udało się, naprawdę fenomenalne” pytam się tego p. prof. co to wszystko oznacza. – „Nic” odpowiada, pan znowu żyjesz. Zresztą niech pan słucha: – zmarł pan mając lat 30, a że ciało pana było dobrze zabalsamowane, więc biorąc pod uwagę wiek i stan ciała, powołaliśmy pana znowu do życia.
Pan jest właśnie pierwszym, któremu przywróciliśmy życie. Myślałem, że oszaleję. No nic, myślę sobie; królik doświadczalny, zaszkodzić nic nie mogło, a że sie udało, więc i ja jestem z tego rad. Tak mijały godziny, dni, lata. Byłem i jestem pupilem wszystkich – wiadomo pierwszy ex – trup. Raz zwiedzałem gimnazjum, postaram się je opisać:
Boże, cóż za dziwy, cóż za postępy w dziedzinie pedagogiki. Nie ma nudnego „kucia”, ślęczenia nad książka, czekania na spóźnione pociągi, z powodu których odchodziłem w 1946 roku prawie od zmysłów, nie wiedząc jak czas podzielić, by mieć parę wolnych chwil od nauki. Dziś gimnazjum, które zwiedziłem, ma własną: staję telewizyjno-nadawczą, nowoczesny rozbijatom, lotnisko i wiele innych udogodnień. Klasy są przestronne, jasne. Wnika do nich orzeźwiające powietrze górskie, morskie i zapachy naszych lasów, rozprowadzane specjalnymi aparatami. Każdy z uczni ma swój stolik – fotel z masy, nieprzyjmującej ni brudu, ni kurzu. Plan lekcji dzieli się: godziny filmu, telewizji, krytyki, oraz egzaminu z całodniowego materiału. Książki zastępują „mawiarki”, są to aparaty głośnikowe, które po nawininięciu na nie mikrotaśmy powtarzają wykłady profesorów lub uczonych całego świata. Oprócz tego za pomocą telewizji następuje wymiana wykładów profesorskich z gimnazjami kraju i zagranicy. Ustalono nareszcie język świata, którym jjest „aximawa”.
Opanowanie go jest tak łatwe, że wykłada się w nim dla lepszego opanowania już w klasach końcowych szkoły ludowej. Ponadto specjalne tabletki tak zwane „mózgówki” zapewniają uczniom trwałość pamięciową wygłaszanych wykładów.
Tego właśnie brakowało w roku 1946, był by to doskonały środek przeciw „wywietrzeniu” regułek, „katylinarki” lub tym podobnych rzeczy. Po zakończeniu lekcji, uczniowie otrzymują mikrotaśmy, celem przypomnienia sobie w domu szczególików. W czasie wakacji luksusowe „atomoloty” dały młodzieży poznać świat w rzeczywistości, a nie tylko z filmów, wykładów słowa żywego czy telewizji. A wszystko, jak się wyraziliśmy przed laty „za darmochę i bez lipy” bo panuje prawdziwa demokracja, a to dzięki wysokiej kulturze ojców państw, jak i blokowi dwóch. Jeśli mnie pamięć nie myli, to my pokolenie, które teraz przedstawiam, ex-trup, marzliśmy z powodu braku opału, który wówczas transportowano do Szwecji, czy też bezużytecznie leżał na hałdach, w kopalni, bo nasz rynek krajowy, widząc, że go nie dostanie w dostatecznej ilości, zrzekł się dla dobra innych. Taka to już polska natura. Marzliśmy jak szewcy (patrz mikrofilm nr 68364 dźwięk „sz”). Któż wówczas się tym przejmował, chyba jedynie nasz dyrektor, Panie świeć jego pamięci.

Czesław Raczkowski


Raport o edukacji matematycznej w Polsce (z 1988 r.)

Fragmenty raportu opracowanego na zamówienie Komitetu Ekspertów do spraw Edukacji Narodowej i Komitetu Nauk Matematycznych PAN przy współpracy z pracownikami wyższych uczelni oraz IKN pod kierownictwem prod. dr Zbigniewa Semadiniego. Pisanie raportu ukończono 1 czerwca 1988 roku

Raport ten znalazłem w czasopiśmie „Szkoła. Miesięcznik uczniowski” nr 1 z roku 1989 (wydawnictwo Niezależnej Unii Młodzieży Szkolnej). Czytając go miałem wrażenie, że piszą go sami uczniowie (patrz błąd ortograficzny w słowie „zahamowania”), ale pod tekstem znalazłem notkę o rzeczywistych autorach raportu. Nidzie w internecie nie znalazłem oryginalnego tekstu raportu. Czy jego tezy nadal sa aktualne?

=========================================================================

Główne tezy raportu:

I.2 Jednym z przejawów krytycznej sytuacji nauczania matematyki w Polsce jest plaga korepetycji, będąca wynikiem przeciążonych programów oraz dysproporcji pomiędzy wynikami nauczania a wymaganiami następnego szczebla edukacji. Tak masowe korepetycje świadczą o niewydolności systemu szkolnego, spychającego część procesu nauczania na dom (…).

I.5 Należy wstrzymać doraźne zmienianie programów nauczania matematyki (…). Sporo było zmian pozornych, polegających na wykreślaniu z programu tematów, które i tak muszą być kiedyś przerobione, bo są potrzebne do realizacji następnych niewykreslonych tematów (,,,). Obecne programy nauczania mają wiele wad, jednakże należy wstrzymać wprowadzanie zmian bez uprzednich, starannych przygotowań (wydrukowane i sprawdzone w praktyce podręczniki, materiały dlka nauczycieli itp. (…)

I.7 (…) należy ponownie przemyśleć koncepcję nauczania matematyki w szkolnictwie ogólnokształcącym i zawodowym i dążyć do długofalowych zmian.

I.8 Należy rozpocząć kompleksowe działania zmierzające do usunięcia wszystkich czynników, które powodują, że nauczyciel egzekwuje od uczniów więcej, niż to przewiduje program. Wymaga to:
a) zmian w podręcznikach (wiele z nich jest napisanych językiem za trudnym dla ucznia)
b) zmiany nastawienia administracji szkolnej, a w szczególności [sic!] zachamowania wymuszania nadmiernych wymagań przec ocenianie nauczyciela na podstawie wyników testów (…).
c) ograniczenie nacisków nauczycieli wyższego szczebla na przerabianie wiekszej ilości materiału przez nauczycieli szczebla niższego.

I.9 Nauczanie powinno być dostosowane do możliwości i potrzeb uczniów danej klasy (…).

===============================================================================

CELE NAUCZANIA MATEMATYKI W SZKOLE

1. Cele nauczania

a) Cele ogólne. Uważamy, że liceum ogólnokształcące nie może być nastawione wyłącznie na przygotowanie ucznia do studiów wyższych; drugim, równorzędnym celem kształcenia powinno być PRZYGOTOWANIE DO ŻYCIA, ROZUMIENIA ŚWIATA I UCZESTNICTWA W KULTURZE.
Obecne nauczanie matematyki w liceum nastawione jest na przygotowanie uczniów do studiów uniwersyteckich na wydziałach matematycznych. Zadanie to spełnia zresztą niezadowalająco. Jeszcze bardziej zaniedbane jest przygotowanie do studiów, na których matematyka jest nie celem, lecz narzędziem. Ignorowanie zastosowań objawia się m. in. używaniem innego języka, notacji i metod na lekcjach matematyki niż na lekcjach fizyki czy chemii, co w znacznym stopniu utrudnia transfer wiedzy matematycznej do innych dziedzin wiedzy i życia (…).

Uważamy, że nauczanie matematyki w klasach matematyczno-fizycznych i biologiczno-chemicznych powinno kształcić u uczniów umiejętność modelowania matematycznego.

Formułując cele nauczania matematyki w klasach o profilu humanistycznym należy pamiętać o tym, że profil ten wybierają przede wszystkim uczniowie, którzy mieli kłopoty z matematyką w szkole podstawowej. W stosunku do wielu uczniów klas humanistycznych obecne nauczanie matematyki jest czystą fikcją: często nie wynoszą oni z lekcji matematyki niczego poza poczuciem jej bezsensowności i żywą do niej niechęcią. Uważamy, że pierwszym obowiązkiem nauczyciela uczącego matematyki w klasie humanistycznej jest zadbać o to, by jego uczniowie nie zniechęcili się jeszcze bardziej do matematyki i aby to, czego się ucza, miało dla nich sens. Matematyka powinna być ukazana tym uczniom przede wszystkim w swoim aspekcie kulturowym i filozoficznym (…).

Dla uczniów klas humanistycznych matematyka powinna więc stać sie polem refleksji filozoficznej, a także rozwoju umiejętności racjonalnej argumentacji. Dowodzenie w matematyce powinno zawsze mieć dla tych uczniów charakter przekonującego uzasadnienia. Nie należałoby od wszystkich wymagać formalnego zapisu dowodów matematycznych. Ogólnie należy zmniejszyć wymagania dotyczące technicznej sprawności wykonywania operacji na wyrażeniach algebraicznych.

2. Treści nauczania matematyki w liceum ogólnokształcącym

W obecnych podręcznikach, nawet jeśli jest mowa o zastosowaniu matematyki, to model przedstawionej sytuacji jest z góry narzucony (…). Nigdy nie jest tak, że wychodzi się od jakiejs sytuacji rzeczywistej, matematyzuje się ją, buduje model, potrzebne narzędzia teoretyczne i interpretuje w sytuacji rzeczywistej (…).

W gruncie rzeczy, dychotomia „matematyka czysta vs. matematyka stosowana” jest fałszywą dychotomią. Matematyka, z którą uczniowie spotykają się w szkole, powinna mieć sens i związek z tym, co robią, widzą i słyszą poza lekcjami matematyki. To, czego się uczą, powinno im się przydawać. Nie wystarczy, że nauczyciel wie, że to czego się uczą jest stosowalne lub pozyteczne i nie wystarczy, że później dowiedzą się, do czego jest przydatne.

Powszechna jest opinia: jesli to, czego sie uczymy nie ma zastosowań dostępnych rozumieniu naszych uczniów, to nie ma sensu ich tego uczyć (…).

3. METODY NAUCZANIA MATEMATYKI W LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCYM

(…) Podział na profile jest konieczny, jednak system powinien umożliwić zmianę profilu w ciągu pierwszych 2 lat nauki w liceum.

Egzaminy maturalne z matematyki we wszystkich profilach poza humanistycznym mają swoje uzasadnienie, któe trudno byłoby podważyć. W pewnych kręgach środowiska matematycznego w Polsce postuluje się powrót do obowiązkowego egzaminu dojrzałości z matematyki w liceach wszystkich profilów. Uważamy, że przy obecnym programie liceum humanistycznego i stulu jego realizacji, egzamin taki byłby fikcja. Z drugiej strony, zmiany programu i stylu nauczania w proponowanych przez nas kierunkach uczniłyby wiedzę ucznia trudno mierzalną przez egzamin polegający na nrozwiązaniu kilku zadań. Potrzebna byłaby raczej rozmowa, i to dłuższa (…).

Najczęściej przytaczane argumenty za nauczaniem matematyki dzieci i młodzieży to:
Argument A: matematyka uczy logicznego myslenia;
Argument B: matematyka niesie wartości kulturalne i estetyczne;
Argument C: matematyka jest użyteczna
C1: w życiu codziennym
C2: dla rozumienia nauki, techniki, statystyki, technik obliczeniowych ird;
Argument D: matematyka jest niezbędnym elementem studiów przygotowująych do niektórych zawodów;
Argument E: matematyka jest dobrym wskaźnikiem ogólnych zdolności;

Ad A. Czy jednak rzeczywiście to, czego dzieci i młodzież uczą sie na lekcjach matematyki kształci w nich umiejetność logicznego myslenia? W toku nauki szkolnej wiele dzieci nabywa przekonanie, że matematyka jest błahym i bezsensownym ćwiczeniem pewnych technik, które nie wymagają niczego więcej poza pamięcia i umiejętnościa dobierania odpowiedniej techniki do odpowiedniego zadania.

Ad B. Matematyka jest niewątpliwie częścią naszej kultury i struktury myślowe powstałe w jej ramach posiadają swoiste piękno. Jak często jednak jest ono odczuwalne na szkolnych lekcjach matematyki, gdzie panuje głównie nuda pomieszana z lękiem?

Ad c1. Wywiady przeprowadzone z wieloma dorosłymi w Anglii (w ramach znanego raportu Cockrofta) wykazały, że spory procent stara się unikać stosowania matematyki, której uczyli sie w szkole. Odejmując lub dzieląc liczby stosują własne strategie, inne niż algorytmy pokazane w szkole.

Ad C2. Jest więcej niż wątpliwe, czy nauczanie matematyki w polskich szkołach przygotowuje do rozumienia nauki, techniki itd. Raczej jest ona nastawiona na produkcję przyszłych matematyków. Nauczanie na szczeblu niższym ma zadanie przygotować do nauki na szczeblu wyższym; wszystko zaś przygotowuje do studiowania matematyki na uniwersytecie. Na kształt matematyki w niewielkim stopniu wpływają takie racje, jak pożyteczność czy stosowalność (…). Nie rozumiejąc pojęć, a dając sobie radę w operowaniu na ich symbolach, uczniowie mogą przejść przez szkołę nie umiejąc matematyzować nawet b. prostych sytuacji występujących w technice (…). Matematyzowanie to nie umiejętność, która przychodzi sama z czasem. Tego trzeba się uczyć; trzeba tę umioejętność rozwijać uprawiając matematyzację, doskonaląc swoje metody w toku działanbia (…). Intensywne użycie modelowania w nauczaniu wymaga, by nauczyciel miał rzetelną wiedzę o zastosowaniu matematyki w innych dziedzinach i ucząc matematyki dostosował się do poziomu i tematyki nauczania innych przedmiotów.

Ad D. (…) Można się zastanowić, na jakiej podstawie uważa się matematykę za przedmiot niezbędny w przygotowaniu do niektórych zawodów. Sprawa inaczej wygląda w przypadku przyszłych inżynierów i pracowników naukowych, a inaczej w przypadku uczniów o skromniejszych ambicjach, stanowiąych jednak wiekszość populacji (…).

Ad E Panuje przekonanie, że selekcja przez matematykę jest selekcja uczniów inteligentnych (…). Różnice poziomów rozwoju myslenia i dojrzałości są tak samo naturalne, jak różnice wzrostu i wagi. To samo dotyczy rozwoju myslenia abstrakcyjnego, który powienien być ułatwiony przez proces nauczania, nie zaś mierzony i sankcjonowany przez niego (…).

PODSUMOWANIE

Sposób, w jaki nasze dzieci uczą się matematyki w szkole na ogół:
– nie daje im możliwości treningu umysłowego,
– nie pokazuje walorów estetycznych i kulturalnych matematyki,
– nie wyposaża ich w umiejętność rozumienia nauki, techniki, statystyki, techniki obliczeniowej itd.
– nie przygotowuje ich do wykonywania żadnego zawodu.
Ponadto fakt, że nasze dziecko ma dobre wyniki z matematyki jeszcze nie świadczy o tym, że jest znacznie zdolniejsze od dziecka, które ma wyniki gorsze.
Nie znaczy to, że matematyka nie posiada cech wymienionych w argumentach A, B, C. Znaczy to tylko, że te jej cechy nie sa obecne w praktykowanym nauczaniu (…).
Uważamy jednak, że nauczanie matematyki w szkole tak podstawowej, jak i średniej powinno być podporządkowane celowi: PRZYGOTOWANIA DO ŻYCIA I ROZUMIENIA ŚWIATA. Przygotowanie do nauki na szczeblu wyższym może być co najwyżej celem równorzędnym. Przede wszystkim zaś musi to być MATEMATYKA MAJĄCA DLA UCZNIA SENS I RZECZYWIŚCIE COŚ MU WYJAŚNIAJĄCA (…).

Nie postulujemy żadnych w najbliższym czasie zmian programów (w sensie listy haseł). Wszystkie wyżej wymienione cele można spełnić poprzez zmianę akcentów w programach istniejacych oraz zmianę metod ich realizacji. Potrzebna jest także zmiana postaw nauczycieli do swojego przedmiotu oraz do wiedzy uczniów. Tego nie osiągniemy przez nakazy i instrukcje. W każdym razie nie osiągniemy tego szybko. Trzeba zacząć od głęboko przemyslanych zmian w kształceniu nauczycieli, od zmiany wzorców przekazywanych im na studiach.


Polska szkoła – rekonesans

„Szkoła. Miesięcznik uczniowski” nr 1 z roku 1989 (wydawnictwo Niezależnej Unii Młodzieży Szkolnej)

=====================================================================

Czy wiesz, ile tysięcy ton przenosisz na swoich plecach przez cały okres nauki w szkole? Na pewno dużo. W tej chwili nikt nie jest w stanie tego obliczyć, w każdym razie bardzo, bardzo wiele. Współczesny uczeń polskiej szkoły przypomina egipskiego niewolnika budującego piramidę. Z tą tylko różnicą, że grobowce faraonów stoją do dzisiaj, a nauka wydobyta z dosłownym wysiłkiem fizycznym szybko ulatnia się w przestworza, pozostawiając świadomość ciężkich lat wkuwania.

Przeładowane programy, a co za tym idzie, kalejdoskopy podręczników przemierzają na uczniowskich plecach drogę z domu do szkoły i z powrotem przez 10 m-cy w roku. Do tego dochodzą zeszyty, oczywiście jak najgrubsze, bo przecież trzeba gdzieś te książki przepisywać oraz wszelkiego rodzaju pomoce naukowe, od patyczków począwszy – na zestawach mechanicznych skończywszy. Z polskich uczniów ktoś na siłę chce zrobić wielbłądy.

A gdyby tak zlikwidować lub połączyć jakieś przedmioty, pozbyć się treści już zdezaktualizowanych albo stać się państwem cywilizowanym i zapewnić uczniom to wszystko na miejscu w szkole? Ta propozycja od razu spotka się z kontrą ze strony aparatu różnego szczebla – że nie ma pieniędzy, bazy, papieru, kadry, że jeszcze nie czas.

No cóż, żyjemy w kraju, który jako pierwszy w Europie posiadł konstytucję, a jednak jest to kraj, przy którym przysłowiowy Ciemnogród staje się oazą kultury i postępu.

W tej chwili nie pozostaje nic innego, jak pomóc aparatowi szerokim poparciem i „wspaniałymi” postulatami. Proponujemy więc:
– wprowadzić przysposobienie do prac ciężkich, np. w kamieniołomach, aby nie stracić tak świetnie wyszkolonej kadry, jaką są uczniowie.
– pozaklejać wszystkim uczniom usta, żeby nie zadawali głupich pytań, tylko słuchali poleceń i wykonywali je do końca bez względu na kres możliwości.
– wprowadzić kary cielesne za niesubordynację i krzywe spojrzenia.
– wcielać młodzież do armii i wysyłać na front, obojętnie w które miejsce globu.
– a tak w ogóle, to zlikwidować coś takiego, jak szkoła, bo przeszkadza i zabiera z trudem pożyczone pieniądze, które można by wydać np. na produkcję alkoholu, broni, druk dzieł Lenina.

Mariusz Sieraczkiewicz

P.S. Nie każmy im czekać, sami dokonajmy aktu likwidacji.