Spotkanie młodzieży

„Dzwonek. Pismo młodzieży szkolnej” nr 3 z dn. 13 października 1988 r., Bielsko-Biała
================================================================================
Na początku września gdzieś w Polsce odbyło spotkanie przedstawicieli grup młodzieżowych z kilku ośrodków kraju. Uczestniczyłem w nim jako przedstawiciel redakcji „Dzwonka” w charakterze obserwatora. Głównymi tematami dyskusji były sprawy ściśle związane z życiem szkoły, a więc nowy kodeks ucznia, próby militaryzacji szkoły (zajęcia PO i PW), propedeutyka i religioznawstwo, pomoc socjalna dla uczniów (w tym przede wszystkim sposób przyznawania i podziału stypendiów), miejsce i rola samorządu uczniowskiego. Problemy te będą przewijać się przez łamy naszego pisemka w następnych numerach – osobiście dopilnuję tego. Dzisiaj ograniczę się tylko do przytoczenia oświadczenia dotyczącego nowego kodeksu ucznia.

Obserwator

STANOWISKO W SPRAWIE ZARZĄDZENIA O ZMIANIE KODEKSU UCZNIA

Wprowadzone z dniem 01.09. br. zmiany w prawnym porządku życia wewnątrzszkolnego w żaden sposób nie mogą spełnić pokładanych przez nas w tej reformie oczekiwań. Uzyskane nowe uprawnienia są niewystarczające do zmiany autorytatywnej sposobu kierowania szkołą przez dyrektora. Szczególny niepokój budzi fakt nie uwypuklenia roli i znaczenia samorządu uczniowskiego w życiu szkoły. Jest on przecież jedynym ciałem w pełni reprezentatywnym dla społeczności uczniowskiej i mogącym bronić interesów wszystkich jej członków. Przeniesienie ciężaru występowania w ich imieniu z samorządu na socjalistyczne związki młodzieży nie „tworzy warunków dla samorządności, partnerstwa i podnoszenia przez uczniów współodpowiedzialności za funkcjonowanie szkoły, tym samym (nie)przygotowuje ich do dorosłego życia obywatela Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej” – jeśli miałaby to być Polska demokratyczna.
Samorząd, a nie inne organizacje powinien być gwarantem wypełnienia postulatów Kodeksu Ucznia. Brakuje nam ukonstytuowania sądów koleżeńskich, współdecydujących o ocenie winy i wymiarze kary, jakiej podlegają uczniowie.
Do organów społecznych,a nie socjalistycznych związków młodzieży, należeć musi powoływanie Komisji Rzecznictwa Praw Uczniowskich.
Razi swą niewychowawczą funkcją fakt legalizacji donosicielstwa w imię enigmatycznego „dobra ogółu”. Nie możemy się także zgodzić z uzależnieniem przynależności uczniów do organizacji pozaszkolnych od wiedzy i zgody dyrektora.
W możliwość zdemokratyzowania życia szkoły uderza narzucony przez ministerstwo tryb wprowadzenia jej wewnętrznego regulaminu. Jest on bez wątpienia zaprzeczeniem idei samorządności i najważniejszą wadą wprowadzonych zarządzeń.
Nie ustąpimy ze stanowiska, iż jedynie powszechne, tajne głosowanie całej społeczności uczniowskiej może stanowić podstawę do zatwierdzenia określonych regulaminem wiążących ją norm. Także ostateczny termin ich przyjęcia uważamy za stanowczo za krótki, by w pełni opracować dokument, który będzie decydować o życiu szkoły. Tylko spełnienie tych warunków spowodować może, że postanowienia Kodeksu staną się nie tylko „formalnym nakazem, lecz naszym sposobem na życie”.

Federacja Młodzieży Walczącej – Gdańsk, Kraków, Bydgoszcz, Łódź, Warmia i Mazury.
Międzyszkolny Komitet Oporu – Wrocław.

Reklamy

Podaj dalej. Uczniowski Front Odmowy

Czasopismo o ugruntowanym światopoglądzie anarchistycznym, piętnujące nieedukacyjne, uspołeczniające funkcje szkoły.

Redakcja:

Eliza Milewska
Ilona Jaworska
Mateusz Kwaterko junior

Poniżej niektóre teksty:


Przewodnik po polskich szkołach

Jakub Brodacki, Przewodnik po polskich szkołach, „Forum Gazet Szkolnych” nr 6/1994


Zabezpieczenie ostateczne

Paradoks” – gazeta młodych – ukazywał się w latach 1992-1995.

a)dodatek „Zamoy – Paradoks” z marca 1994 roku, s.1 i 6:

Zabezpieczenie ostateczne

Wyzwanie

Każdy, kto chodzi do wszystkim znanego renomowanego LO z tradycjami, spotyka się ostatnio z kilkoma regułami porządkowymi i zabezpieczającymi.

Do porządkowych można zaliczyć espadrylolazę. Czyli zmianobutę bezpedagogiczną. Reguła ta dotyczy tylko motłochu (czyt. Uczniów, gości szkoły, rodziców itp.), ale i niektórzy inkwizytorzy (czyt.godzy) dobrowolnie się do niej stosują. Aby usprawnić egzekwowanie tej reguły, proponuje, aby poczynić pewne ustalenia szczegółowe:

1.Obuwie więzienne (czyt.espadryl) ma być na podeszwie słomianej (i żeby żaden kmiot nie czepiał się tego!).

2.Stosunek długości buta więziennego (czyt. Szkolnego) do kwadratu jego największej szerokości ma być równy o.87 stosunku długości drugiego buta z pary do kwadratu jego najmniejszej szerokości (kiedy to pisałem, wszystko mi się pokitrało – D.P.).

3.Espadryl ma być robiony z materiału pochłaniającego wszystkie długości fal świetlnych (czyli ma być czarny).

4.Espadryl ma być zaopatrzony w białe światło odblaskowe z przodu, czerwone ztyłu (aby było widać delikwentów bez espadryli, a raczej właściwie nie widać), sterowany palcami u nóg klakson o głośności 140 decybeli (przydałby się wkorkach na schodach), oraz betonowy pomponik i druciane sznurowadełko (w sumie praktycznie niepraktyczne, ale i ozdóbka fajna, i komuś w głowę tym dosolić).

5.W wypadku utraty espadryli powysze wyposażenie ma być zainstalowane na skarpetkach więźnia (czyt. Ucznia).

6.Więzień (czyt. Uczeń) idąc w espadrylu ma froterować podłogę (no bo inaczej na co słoma? Do głowy?).

7.Więzień (czyt. Uczeń), który będzie przynosił na teren więzienia (czyt. Szkoły) nie licząc szatni, inne buty niż espadryle bez zaświadczenia inkwizytora Gimnastycznego o konieczności wniesienia takiego obuwia w danym dniu z uwagi na karę katorgi fizycznej, zostaje skazany na poniesienie konsekwencji z p.8 i dodatkwo sam sobie wykona niżej wymieniony pomponik (a najlepiej z własnego materiału)

8.Za wykroczenie przeciw powyższym przepisom grozi kara zwiększenia ciężaru pomponika do 10×10 g, przywiązanie go do złamanej nogi łamiącego przepisy i zrzucenie powyższego pomponika z mostu Poniatowskiego (jak Poniatowski się utopił, to i byle łamacz przepisów też może).

Drugą szkolną ciekawostką są identyfikatory. ponieważ są zbyt łatwe do sfałszowania, proponuję wymianę na elektroniczne urządzenia rozpoznawcze stosowane np. w lotnictwie. Są one zwane transponderami. Urządzenie takie w zależności od stopnia nowoczesności, zasięgu itp. ma masę 2-200 kg. Zaletą takiego urządzenia jest znaczny stopień zaawansowania technicznego I elektroniczne kodowanie sygnału radiowego przesyłanego do odbiornika, co bardzo utrudnia podrobienie transpondera. osobnik bez transpondera usiłujący dostać się do szkoły mógłby być zamieniany na pastę BHP dla woźnych przez specjalnie w tym celu skonstruowane urządzenie mechaniczno-chemiczne. W tym celu proponuję następujące rozwiązania:

1. Więzeiń (czyt. uczeń), który transponder zgubił lub ma uszkodzony itp. otrzyma specjalnie przysłany do aresztu domowego nowy egzemplarz transpondera. Nie dotyczy to rady Inkwizycji, która ma prawo posiadać dwa egzemplarze zminiaturyzowanej wersji transpondera.

2. Więzień (czyt. uczeń) sam dba o zasilanie transpondera.

3. Jeżeli transponder więźnia (czyt. ucznia) przestanie działać przy wejściu do więzienia (czyt. szkoły), to rodzina otrzyma do pochówku cały zapas pasty BHP uzyskany z przerobu tego pechowca.

4. Gdyby transponder więźnia (czyt. ucznia) uległ zagubieniu, uszkodzeniu lub zniszczeniu na terenie szkoły – jego sprawa jak sobie poradzi. Aby dać więźniowi (czyt. uczniowi) choćby minimalną szansę, pozostawia się mu do dyspozycji 3 egzemplarze IBM PC XT w częściach, lutownicę, 100 g cyny, zapas baterii I nieograniczoną ilość czasu.

5. Za spowodowanie uszkodzenia bądź zniszczenie transpondera innego więźnia (czyt. ucznia) grozi uszkodzenie bądź zniszczenie transpondera.

Oprócz modyfikacji zarządzeń o espadrylach i identyfikatorach można wprowadzić nowe zarządzenia, które usprawniłyby życie iśmierć (ostatecznie podstawowym prawem człowikea jest prawo do śmierci, tego prawa nikt nikomu nie odbierze).

1.Na terenie więzienia (czyt. Szkoły) wszyscy oprócz członków Rady Inkwizycyjnej i dozorców mają obowiązek nosić pasiaczki(…)

3.W czasie zajęć zabrania się więźniom mieć inne poglądy niż prowadzący zajęcia inkwizytor, chyba, że zarządzi On inaczej.

4.Zabrania się zadawania pytań. Przywilej ten jest zarezerwowany dla inkwizytorów..

5.Nie wolno dostawać lepszych stopni, niż 4. Chyba, że umie się na 8. Wtedy można dostać 2×4, ale nie 8.

6.Za naruszenie ustaleń z punktów 3 i 4 grozi kara z punktu 23.

7.Za naruszenie ustaleń z punktów 1 i 2 grozi kara z punktu 32.

22 i 23. Karą jest wyegzekwowanie punktu 32.

32. Więzień (czyt. Uczeń), który naruszył punkty, o których mowa w punktach 6 i 7, będzie skazany na dodatkowy rok zajęć, a w przypadku braku poprawy doda mu się do obowiązującej lektury wszystkie książki, artykuły i inne utwory Lenina.

10. W przypadku szczególnie krnąbrnych więźniów (czyt.uczniów) zaleca się skazanie ich na naukę śpiewu „Ustawy o podatklu dochodowym” na melodię rapu, „Karty Nauczyciela” na melodię IX Symfonii Beethovena i „Ustawy budżetowej na rok 1994” na melodię piosenki „Siała baba mak”.

Don Peppone

P.S. Dalsze propozycje zapewne w następnym numerze „Paradoksu”, o ile Rada Inkwizycyjna nie zawiesi gazety i jej redaktorów.


Spacerkiem po V L.O. im. Ks.J.Poniatowskiego

Wydarzenia nr 47, z dn. 2 marca 1994 roku, s.2:

Spacerkiem po V L.O. im. Ks.J.Poniatowskiego

Postanowiłem odwiedzić kumpla w V LO. Musiałem mu coś ważnego przekazać. Ponieważ czas miałem tylko do południa, postanowiłem odwiedzić go w szkole(…). Plany moje pokrzyżowała miła Pani Szatniarka, która jako „obcego” bezceremonialnie mnie wyrzuciła(…). Na moje tłumaczenie, ze jest zimno i pada deszcz usłyszałem jedynie, ze gdyby przyszedł Pan Dyrektor, to zarówno ja, jak i Pani Szatniarka zostalibyśmy w jakiś sposób potraktowani (nie chciałem pytać co oznacza słowo określające ten sposób).(…)

Parę dni później poszedłem do Poniatowskiego z [redaktorem] naczelnym.(…). Tym razem udało mi się wejść do „hallu głównego” i przejść dobrych parę kroków, zanim nie zostałem usunięty(…).

DOC


ZIMA 90-91

Reypublika”. Pismo ukazywało się w roku 1991, następnie, w skutek zniechęcenia redaktorów, zamarło. Poniżej przedrukowuję opowiadanie opublikowane w drugim numerze (11 czerwca 1991)

ZIMA 90-91

Obudziłem się. Leżałem w łóżku. Nademną był sufit. Byłem w…pokoju. Zasłonięta firanka stwarzała w nim półmrok, ale wiedziałem, że na zewnątrz już wstaje dzień. Co się stało? – Powoli, jakże powoli przychodziłem na świat! 5840 raz rodziłem się. Przypomniałem sobie. Przed chwilą zostałem narodzony. Przeszedłem do drugiego pokoju. Wpatrzyłem się w zegar. Była za pięć siódma. Zarośnięte i podkrążone oczy wpatrywały się w elektroniczny nadruk. Mózg zadecydował. Odwróciłem się i zawróciłem do poprzedniego miejsca, gdy wtem walnąłem się o pedał od roweru który już dawno powinien był się znaleźć w piwnicy. Gdy dostałem się z powrotem do pierwszego pokoju, byłem nadal wściekły, lecz znów otępiałym wzrokiem wpatrywałem się w ścianę. Nie pamiętam ile czasu zajęło mi ubranie się, ale wiem, że brałem z osobna każdą część garderoby i porównywałem ją ze scianą. Ściana bardziej przyciągała wzrok, była niepoliczalna, nieosobowa jak ja sam. Ubrałem się i przeszedłem do łazienki. Tu zdążyłem się zorientować, że posiadam twarz, zęby i ręce. Było to coś jakby człowiek. Ziewnąłem. Tak, to było coś w rodzaju człowieka. Wyszedłem z mieszkania zamykając drzwi na klucz. Ruszyłem przed siebie. To coś zrozumiało, że spóźni się na autobus, że spóźni się do więzienia. Przyśpieszyłem kroku. Kiedy byłem o jakieś sto metrów od przystanku odjechał uśmiechnięty szyderczo autobus, została po nim smuga czarnego dymu. Pośpieszyłem do tramwaju. Co za cywilizacja, ludzkość! Mój pojazd poruszał się z szybkością 9 węzłów! Ziewnąłem znacząco po raz drugi zapominając o tym ważnym wynalazku. Liczyłem ile mi jeszcze zostało aresztu domowego. 1850 dni według moich szacowań.

O godzinie 8.07 wpadam do więzienia. Strażnik był wściekły.

– Która cela?

– Z pierwszych druga od końca – odpowiadam. Nie warto kłamać.Strażnik i tak zna rozkład na pamięć.

– Ty tak się ciągle spóźniasz?

– Nie,ale zmieniłem dojazd.

W trakcie rozmowy mam wrażenie jakby strażnik chciał mnie odstraszyć od więzienia żeby potem móc mnie ścigać.Tymczasem już 8.20! Nie mam po co iść na karcer. Idę na drugą zmianę.

/z dziennika więźnia/