Nauczyciel nie zawsze ma tyle praw jak nam się zdaje

„W prawach ucznia jest wyraźnie napisane : ” Uczeń ma prawo do jawnej i sprawiedliwej oceny. „”. Prawo prawem, a życie życiem. TUTAJ.

Reklamy

Nauczyciele ;-/

„Ciągle się pedał do mnie przystawia…no nie jest aż taki brzydki,nawet ładny,ale w końcu nauczyciel! „. Tutaj.


Komuś spadnie to na głowę

Jakub Brodacki, Komuś spadnie to na głowę, „Forum Gazet Szkolnych” nr 9/1995


Szkolna solidarność. Sprawa pieniędzy

Cuś”-nieregularnik, Niezależna Redakcja Gazetki Szkolnej, KOMENTARZE, FAKTY OPINIE I CUŚ INNEGO. Czasopismo ukazywało się w latach 1996-1997 w warszawskim Liceum Ogólnokształcącym im. Jose Marti na Żoliborzu. Z braku dostępu do innych egzemplarzy cytuję tylko jeden, jakże charakterystyczny artykuł napisany anonimowo.

SZKOLNA SOLIDARNOŚĆ

Sprawa pieniędzy

Wycieczki, wycieczki, który uczeń ich nie kocha. Dla wyjaśnienia, jest to kilka cudownych dni w roku szkolnym, kiedy można zapomnieć o sztywnym planie lekcji. Wtedy też niektórzy nauczyciele okazują się normalnymi ludźmi. Miłe są przygotowanie do takiego wyjazdu jednak nie wszyscy przeżywają je w błogim nastroju. Piszę o tym ponieważ w Jose zdarzył się ostatnio niemiły incydent.

W czwartek 16 lutego jednej z klas skradziono pieniądze na „zieloną szkołę”. Miała je skarbniczka, przypuszczalnie skradziono jej pieniądze z przebieralni, gdy była na WF-ie. W piątek powiadomiła o tym wychowawczynię klasy, która zrzuciła całą odpowiedzialność na uczennice i nie widziała szansy na uzyskanie pieniędzy ze szkoły. Uczennica miała je sama zorganizować. W poniedziałek, tym razem po rozmowie z dyrektorem oczywiście okazało się, że szkoła nie może pożyczyć pieniędzy. Z jakiego powodu nikt nie wie. Poszkodowana zdecydowała się zwrócić o pomoc do kuratorium. We wtorek, zgodnie z zaleceniami Rzecznika Praw Ucznia1 złożyła podanie do kuratorium o rozpatrzenie sprawy pożyczki. Jednocześnie zaraz następnego dnia dyrektor oświadczył, że dostaną część pieniędzy ze szkoły, więc podanie wycofano. W czwartek wspaniale zachowała się klasa IID, która ofiarowała swoim kolegom 2 mln. Starych zł. (za co też na łamach naszej gazetki bardzo dziękujemy). Samorząd szkolny także dorzucił od siebie, dając milion. Do tego również milion od Rady Rodziców. Resztę dołożyła wspólnymi siłami klasa i pojechali w piątek na wycieczkę. Kwestia pieniędzy jednak pozostała. Kto właściwie ponosi za wszystko odpowiedzialność (oprócz złodzieja oczywiście). Nasuwa mi się szereg pytań. Dlaczego tak dużą sumę zbierał uczeń? Dlaczego wychowawca ani sama klasa nie zadbały, aby wszyscy przynieśli pieniądze na określony dzień? Zmuszając tym samym skarbnika na noszenie pieniędzy przy sobie. Dlaczego w końcu pomijając te wszystkie niedopatrzenia poszkodowana nie znalazła żadnego zrozumienia u jakiejkolwiek osoby dorosłej. Począwszy od wychowawczyni znajdującą całą winę w uczennicy, poprzez dyrektora, który dopiero po namyśle zdecydował sie w jaki sposób pomóc, skończywszy na rodzicach, którzy stracili do niej zaufanie. Tylko uczniowie okazali solidarność i pomoc. Jak mamy wierzyć, mieć zaufanie do dorosłych, jeżeli w takich sytuacjach odwracają się oni od nas. Dziewczyna została sama. Zapożyczona u przyjaciół, wręcz oskarżana o kradzież, odrzucona przez część klasy. Przecież chodzimy do szkoły nie po to aby nauczyć się historii czy biologii, ale po to także aby nauczyć się współżycia i pracy w grupie, wzajemnej pomocy. Szkoła wymaga od nas wiele, niewiele nam dając w zamian oprócz suchych informacji. W ten sposób wyrasta kolejne pokolenie egoistów, ludzi brnących po trupach do celu. Po co komu pomagać, czy mi kto pomógł? A potem mówimy o znieczulicy wśród młodzieży, przecież bierzemy przykłąd ze starszych!

1 czyli Lucynę Bojarską – przyp.JB.


Hurra! Hurra! Hurra!

Wydarzenia – międzyszkolny serwis informacyjny”. Pismo ukazywało się w latach 1993-1995 w Warszawie i miało zasięg międzyszkolny.

Wydarzenia nr 45, z dn.10 grudnia 1993 roku, s.1-2:

Hurra! Hurra! Hurra!

Są jednak ludzie, dla których nie forsa i kariera są najważniejsze, lecz dobre samopoczucie i bezpieczeństwo bliźnich. Pytacie się, gdzież jest ten raj na ziemi?

Wyobraźcie sobie szkołę. Jesteście zwolnieni z jakże uciążliwego obowiązku podejmowania samodzielnych decyzji, gdzie wszyscy lepiej wiedzą, czego pragniecie. To nic, że masz zacięcie literackie i marzysz o stworzeniu własnego kabaretu – lepsze dla ciebie będzie oglądanie telewizji kablowej na zmianę z satelitarną. Chciałbyś chodzić na basen w ramach WF-u? Nie, to takie szkodliwe – na pewno wolisz podczas przerwy skoczyć do sauny o wymiarach 2x2m (w Bangkoku jest jeszcze większe zagęszczenie). Umówiłeś się z kumplem po lekcjach na schodach? Musisz koniecznie odwołać to spotkanie – twój kolega, który nie chodzi do naszego liceum, mógłby wrzucić strzykawkę do ubikacji – dlatego zarządca raju ochroni cię przed okrutnym światem kartami (nie mylić z kratami) magnetycznymi – w końcu nie każdy chce wejść do raju. Chyba cię źle zrozumiałam – mówisz, że jest piękna pogoda i nie masz zabłoconych butów? Stanowczo lepiej będziesz się czuć w wygodnych papuciach.

Lecz w raju wszyscy pamiętają, że w wychudzonych, uczniowskich ciałach kołacze się duch – dba się, by nie przeciążyć go zbytnio, w końcu musi dotrzeć do matury w raju duch może sobie odpocząć. Ja jako anioł niezdolny do zadomowienia się w raju, podejrzewam, że ten kojący sen szybko przerodzić się może w śpiączkę wieczną.

No, dosyć gadania. Złapmy się za ręce i pobiegnijmy do raju – anioł odźwierny nie może tak długo stać w przeciągu.(…)

Kłaniam się z szacunkiem, lecz nie za nisko –

Dziennikarz Obiecujący