Samorząd. Pierwsze S

„Szkoła. Dwutygodnik uczniowski” nr 8/34 dn. 15-30 kwietnia 1987 r. Wrocław, Federacja Młodzieży Walczącej – Międzyszkolny Komitet Oporu

=================================================================================
Dzisiaj zajmiemy się kontaktami między samorządami wrocławskimi. Jest to najbardziej nielubiana przez władze oświatowe i SB dziedzina działalności naszej organizacji. Jak uczy doświadczenie za działania takie spotykają uczestników największe represje (przesłuchania i rewizje). Jednak prawo pozwala na takie kontakty i należy sobie uświadomić, iż korzystanie z tego prawa jest bardzo ważne dla całokształtu naszej działalności. Kontakty takie potrzebne są nam aby:
– podejmować wspólne przedsięwzięcia dotyczące np. wspólnego końca roku szkolnego, dnia licealisty itp.
– wymieniać informacje i doświadczenia płynące z bieżącej działalności
– wspólnie wystosować do władz petycje, oświadczenia itp.
– podejmować wspólną taktykę dotyczącą określonego problemu np. wolnych sobót.
– informować o posunięciach Dyrekcji dotyczących represjonowania uczniów itd.
– nawiązywać więzy towarzyskie wśród działaczy samorządów.
Widzimy więc, że nasza działalność bez wychodzenia na zewnątrz szkoły byłaby tylko cząstkową, nie obejmowałaby całości zagadnień. jako przykład wspólnych działań samorządów wrocławskich przytoczę historię mającą miejsce w kwietniu ubr.
Na wieść o nadchodzącej reformie szkół średnich samorządy postanowiły spotkać się razem i omówić ten bulwersujący problem. Pomimo sprzeciwu władz co do spotkania samorządów i nacisków utrudniających to spotkanie, Sejmik taki jednak się odbył. W dn. 24.04.1986 r. wystosowano do władz państwowych oświadczenie zawierające stanowisko samorządów w sprawie zmian programu nauczania. Oświadczenie to zostało wysłane do Sejmu, MOiW oraz do prasy. W odpowiedzi władze nie mogły posunąć się do użycia środków bezprawnych i represje ograniczyły się tylko do rozmów z uczniami podpisanymi pod petycją.
Z utęsknieniem czekam na podobną inicjatywę obecnych samorządów. Na razie bowiem jest kilka problemów nierozwiązanych, a dotyczących spraw całego szkolnictwa (nie tylko wrocławskiego). Chodzi mi przede wszystkim o problem wolnych sobót, praktyki robotniczej w liceach (czy praktyka nie może polegać na wyrobieniu prawa jazdy lub przeprowadzeniu kursu maszynopisania). Sprawa ta zależy tylko od waszej pomysłowości i inwencji. I to co najważniejsze. Spotykajcie się nie tylko po to, aby przedyskutować konkretne sprawy. Spotykajcie się także w kawiarniach, teatrach, na wycieczkach, by władze wiedziały, że samorządy wrocławskie to jedność, że organizacji tej nie da się zniszczyć ani zastraszyć. Gdy będziemy o tym pamiętać na pewno Wam się uda wywalczyć szkołę trochę [sic!] bliższom naszym ideałom.

cdn

Reklamy

Szkolna solidarność. Sprawa pieniędzy

Cuś”-nieregularnik, Niezależna Redakcja Gazetki Szkolnej, KOMENTARZE, FAKTY OPINIE I CUŚ INNEGO. Czasopismo ukazywało się w latach 1996-1997 w warszawskim Liceum Ogólnokształcącym im. Jose Marti na Żoliborzu. Z braku dostępu do innych egzemplarzy cytuję tylko jeden, jakże charakterystyczny artykuł napisany anonimowo.

SZKOLNA SOLIDARNOŚĆ

Sprawa pieniędzy

Wycieczki, wycieczki, który uczeń ich nie kocha. Dla wyjaśnienia, jest to kilka cudownych dni w roku szkolnym, kiedy można zapomnieć o sztywnym planie lekcji. Wtedy też niektórzy nauczyciele okazują się normalnymi ludźmi. Miłe są przygotowanie do takiego wyjazdu jednak nie wszyscy przeżywają je w błogim nastroju. Piszę o tym ponieważ w Jose zdarzył się ostatnio niemiły incydent.

W czwartek 16 lutego jednej z klas skradziono pieniądze na „zieloną szkołę”. Miała je skarbniczka, przypuszczalnie skradziono jej pieniądze z przebieralni, gdy była na WF-ie. W piątek powiadomiła o tym wychowawczynię klasy, która zrzuciła całą odpowiedzialność na uczennice i nie widziała szansy na uzyskanie pieniędzy ze szkoły. Uczennica miała je sama zorganizować. W poniedziałek, tym razem po rozmowie z dyrektorem oczywiście okazało się, że szkoła nie może pożyczyć pieniędzy. Z jakiego powodu nikt nie wie. Poszkodowana zdecydowała się zwrócić o pomoc do kuratorium. We wtorek, zgodnie z zaleceniami Rzecznika Praw Ucznia1 złożyła podanie do kuratorium o rozpatrzenie sprawy pożyczki. Jednocześnie zaraz następnego dnia dyrektor oświadczył, że dostaną część pieniędzy ze szkoły, więc podanie wycofano. W czwartek wspaniale zachowała się klasa IID, która ofiarowała swoim kolegom 2 mln. Starych zł. (za co też na łamach naszej gazetki bardzo dziękujemy). Samorząd szkolny także dorzucił od siebie, dając milion. Do tego również milion od Rady Rodziców. Resztę dołożyła wspólnymi siłami klasa i pojechali w piątek na wycieczkę. Kwestia pieniędzy jednak pozostała. Kto właściwie ponosi za wszystko odpowiedzialność (oprócz złodzieja oczywiście). Nasuwa mi się szereg pytań. Dlaczego tak dużą sumę zbierał uczeń? Dlaczego wychowawca ani sama klasa nie zadbały, aby wszyscy przynieśli pieniądze na określony dzień? Zmuszając tym samym skarbnika na noszenie pieniędzy przy sobie. Dlaczego w końcu pomijając te wszystkie niedopatrzenia poszkodowana nie znalazła żadnego zrozumienia u jakiejkolwiek osoby dorosłej. Począwszy od wychowawczyni znajdującą całą winę w uczennicy, poprzez dyrektora, który dopiero po namyśle zdecydował sie w jaki sposób pomóc, skończywszy na rodzicach, którzy stracili do niej zaufanie. Tylko uczniowie okazali solidarność i pomoc. Jak mamy wierzyć, mieć zaufanie do dorosłych, jeżeli w takich sytuacjach odwracają się oni od nas. Dziewczyna została sama. Zapożyczona u przyjaciół, wręcz oskarżana o kradzież, odrzucona przez część klasy. Przecież chodzimy do szkoły nie po to aby nauczyć się historii czy biologii, ale po to także aby nauczyć się współżycia i pracy w grupie, wzajemnej pomocy. Szkoła wymaga od nas wiele, niewiele nam dając w zamian oprócz suchych informacji. W ten sposób wyrasta kolejne pokolenie egoistów, ludzi brnących po trupach do celu. Po co komu pomagać, czy mi kto pomógł? A potem mówimy o znieczulicy wśród młodzieży, przecież bierzemy przykłąd ze starszych!

1 czyli Lucynę Bojarską – przyp.JB.